Mieszkanka Radzynia Podlaskiego padła ofiarą bezwzględnego oszusta i straciła 60 tysięcy złotych po tym, jak uwierzyła w zmyśloną historię o wypadku córki.
Oszustka wmówiła kobiecie, że ranna w wypadku osoba leży właśnie na stole operacyjnym. Żeby sprawę załatwić polubownie i "wyciągnąć" córkę z kłopotów, babcia miała wpłacić do sądu aż 200 tysięcy złotych. Przestraszona seniorka przyznała, że ma w domu tylko 60 tysięcy. Złodzieje nie pogardzili mniejszą sumą. Obiecali, że po pieniądze przyjdzie urzędnik. Niestety, zamiast pomocy, pod drzwiami pojawił się zwykły naciągacz. Starsza pani, chcąc ratować swoje dziecko, oddała mu wszystkie oszczędności życia. Dopiero później dotarło do niej, że została okrutnie oszukana.
Policja z Radzynia Podlaskiego, reprezentowana przez komisarza Piotra Muchę, ostrzega, że przestępcy zawsze działają podobnie. Najpierw dzwonią i grają na uczuciach. Często zaraz po pierwszym telefonie dzwoni ktoś inny, udając policjanta, żeby potwierdzić całą historię. To zaplanowana pułapka, która ma nas osaczyć. Musimy pamiętać o jednej, najważniejszej zasadzie: prawdziwi policjanci nigdy nie proszą przez telefon o żadne pieniądze. Jeśli ktoś dzwoni i chce od Ciebie gotówki na kaucję czy pomoc dla rodziny, natychmiast się rozłącz.
Zamiast wpadać w panikę, lepiej od razu zadzwonić do rodziny i sprawdzić, czy rzeczywiście coś się stało. Nie bójmy się odkładać słuchawki, gdy rozmowa wydaje się podejrzana. Nigdy nie wpuszczajmy do mieszkania obcych ludzi i nie opowiadajmy nikomu, ile pieniędzy trzymamy w szafce czy na koncie. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, po prostu zadzwoń pod numer 112. Każdy taki sygnał jest dla mundurowych ważny, bo może uratować kogoś innego przed stratą majątku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze