Premier Donald Tusk poinformował w Sejmie, że Polska formalnie uruchomiła art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego po bezprecedensowym naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez drony. Podkreślił, że skala ataku oraz ryzyko otwartego konfliktu wymagają zdecydowanego wsparcia sojuszników.
Podczas wystąpienia w Sejmie Donald Tusk zaznaczył, że Polska oczekuje od sojuszników realnych działań na rzecz bezpieczeństwa, a nie tylko deklaracji. – „Słowa solidarności są w takiej chwili potrzebne, ale to nie wystarczy. Artykuł 4 to dopiero wstęp do pogłębionej współpracy na rzecz bezpieczeństwa naszego nieba i naszej granicy, która jest granicą NATO. Będziemy oczekiwali zdecydowanie większego wsparcia” – mówił premier.
Szef rządu poinformował także, że od pierwszych chwil kryzysu pozostaje w stałym kontakcie z prezydentem Karolem Nawrockim oraz ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. – „Jesteśmy absolutnie zdeterminowani, żeby działać jak jedna pięść, w pełnym porozumieniu, bez najmniejszych różnic” – podkreślił.
Premier ujawnił, że pierwsze informacje o zmasowanym ataku powietrznym Federacji Rosyjskiej na Ukrainę dotarły o godz. 22:06. W związku z nimi Dowództwo Operacyjne podniosło gotowość w ramach operacji „Wschodnia Zorza”, aktywując m.in. samoloty wczesnego ostrzegania SAAB i AWACS oraz wysyłając do działań dwa F-35, dwa F-16, śmigłowce MI-24, MI-17 i Black Hawka.
– „Około 23:30 odnotowano pierwsze naruszenie przestrzeni powietrznej nad naszym krajem, ostatnie miało miejsce około 6:30. Odnotowano i precyzyjnie namierzono 19 przekroczeń” – mówił premier. Dodał, że po raz pierwszy część dronów nadleciała bezpośrednio z Białorusi. Polska obrona powietrzna potwierdziła zestrzelenie trzech dronów, prawdopodobnie także czwartego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze