To koniec pewnej epoki w Łukowie. Miasto stawia wszystko na jedną kartę i po pięciu latach przygotowań rusza z budową zielonej ciepłowni, która ma uratować portfele mieszkańców przed drastycznymi karami za emisję CO2.
Miliony na szali i zastawione udziały Podczas sesji 27 maja radni podjęli odważną decyzję. Miasto oficjalnie zastawiło swoje udziały w Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej (PEC), aby zabezpieczyć gigantyczne wsparcie z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Mowa o kwocie 3,5 miliona złotych, która jest kluczem do odblokowania dotacji i pożyczek na inwestycję wartą dziesiątki milionów.
ZOBACZ: [Czwartkowy paraliż na ul. Prusa – Czy światła uratują kierowców?]
Polska firma wchodzi do gry Burmistrz Piotr Płudowski ogłosił, że już w piątek 29 maja podpisze umowę z wykonawcą z Ożarowa Mazowieckiego. Polska firma natychmiast ruszy do projektowania i budowy nowoczesnego obiektu. Robotnicy mają czas do jesieni 2027 roku, by całkowicie zmienić energetyczną mapę miasta.
Pożegnanie z czarnym pyłem To nie jest tylko zwykły remont, to prawdziwy przełom. Łuków wykonuje skok z „czarnego na zielone”, rezygnując z węgla na rzecz ekologicznej biomasy. Dzięki temu miasto przestanie płacić ogromne kwoty za prawo do dymienia, co do tej pory było cichym zabójcą miejskich finansów.
ZOBACZ: [Dni Łukowa za nami: Burmistrz chwali bezpieczeństwo, radni pytają o parking]
Co z kotłownią przy ul. Świderskiej? Mieszkańcy okolic ul. Świderskiej mogą odetchnąć – stara ciepłownia nie zniknie z dnia na dzień. Pozostanie jako źródło rezerwowe, które ratownicy ciepła uruchomią tylko wtedy, gdy nadejdą rekordowe mrozy. W planach jest już kolejny krok: produkcja własnego prądu z ekologicznego ciepła, co ma jeszcze bardziej uniezależnić nas od rynkowych skoków cen.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze