To świetna wiadomość dla wszystkich, którzy wolne popołudnia wolą spędzać z piłką przy nodze niż przed ekranem komputera. Przy Szkole Podstawowej nr 5 w Łukowie oficjalnie ruszyły prace budowlane. Kultowy, ale mocno już wysłużony Orlik przejdzie całkowitą metamorfozę. Przy okazji tej inwestycji lokalni samorządowcy uchylają rąbka tajemnicy i tłumaczą to, co często irytuje mieszkańców: dlaczego od rzucenia pomysłu do wbicia pierwszej łopaty musiało upłynąć tyle czasu?
W poniedziałek na terenie sportowego kompleksu przy „Piątce” zrobiło się głośno – pojawił się ciężki sprzęt i ekipy budowlane. Dla dzieciaków z okolicy to zapowiedź nowej, bezpiecznej przestrzeni do gry, a dla urzędników – finał wielomiesięcznej, papierkowej batalii.
Każdy z nas chciałby, żeby decyzja o remoncie oznaczała natychmiastowe wejście ekipy budowlanej. W rzeczywistości samorządowej wygląda to zupełnie inaczej, o czym otwarcie mówi Artur Czubaszek, Przewodniczący Rady Miasta Łuków, który sam mocno zabiegał o ten projekt.
– Często mieszkańcy pytają mnie, dlaczego niektóre, wydawałoby się proste inwestycje, ciągną się miesiącami – mówi Artur Czubaszek. – Orlik przy SP 5 to podręcznikowy przykład tego, jak skomplikowana jest ta droga. Potrzebę remontu zgłaszałem na sesji Rady Miasta jeszcze w styczniu ubiegłego roku. Dziś mamy lipiec kolejnego roku i dopiero teraz wykonawca mógł wejść na plac budowy. Zanim maszyny pójdą w ruch, trzeba przejść przez gęsty las procedur.
Jak wyglądała ta droga krok po kroku? Wszystko zaczęło się w styczniu 2025 roku od dyskusji na sesji budżetowej. Miesiąc później miasto wysłało wniosek o dofinansowanie do Ministerstwa Sportu i Turystyki. Na zielone światło i obietnicę pokrycia połowy kosztów trzeba było czekać do sierpnia. Potem kolejne miesiące upłynęły na dopinaniu formalności: podpisanie umowy w lutym 2026 roku, ogłoszenie przetargu w maju i wreszcie – wyłonienie wykonawcy pod koniec czerwca. Dopiero teraz, po kilkunastu miesiącach formalnego maratonu, można było rozpocząć fizyczne prace.

Kosmetyka nie wchodziła w grę – obiekt po latach intensywnego użytkowania wymagał solidnego liftingu. Co dokładnie zaplanowano?
Nowa murawa: Stara, zdeptana trawa syntetyczna na boisku piłkarskim zniknie. Zastąpi ją nowoczesna, bezpieczna nawierzchnia, która zamortyzuje nieupadki młodych piłkarzy.
Boisko wielofunkcyjne jak nowe: Zyska nową, elastyczną nawierzchnię poliuretanową.
Bezpieczeństwo przede wszystkim: Naprawione zostaną wysokie siatki za bramkami (tzw. piłkochwyty), by piłka nie lądowała na sąsiednich posesjach, a wokół kompleksu pojawi się nowe ogrodzenie.
Wieczorne mecze w lepszym świetle: Klasyczne reflektory zostaną zastąpione energooszczędnymi lampami LED. Będzie jaśniej, bezpieczniej i... taniej dla miejskiej kasy.
Cała ta sportowa rewolucja będzie kosztować dokładnie 980 297,70 zł. Połowę tej kwoty Łuków zdobył z rządowego programu modernizacji Orlików, a drugą połowę dołożył z własnego budżetu.
Artur Czubaszek nie ukrywa, że ten sukces to efekt drużynowej gry łukowskiego samorządu.
– Tego projektu nie udałoby się pchnąć do przodu bez wspólnego frontu. Chcę podziękować burmistrzowi Piotrowi Płudowskiemu, jego zastępcy Mateuszowi Popławskiemu oraz moim koleżankom i kolegom z Rady Miasta, którzy od początku wierzyli w ten pomysł. Ogromne brawa należą się też urzędnikom z wydziałów inwestycji oraz promocji – to oni przygotowali bezbłędny wniosek, który wygrał ministerialne pieniądze – podsumowuje przewodniczący rady. – Najważniejsze jest jednak to, że już niedługo nasza młodzież i wszyscy mieszkańcy będą mogli trenować w warunkach, na jakie po prostu zasługują.
Reklama
Do tematu postępów prac na Orliku przy SP nr 5 będziemy regularnie wracać. Kiedy tylko poznamy dokładną datę pierwszego, oficjalnego meczu na nowej murawie – natychmiast Was o tym poinformujemy!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze