Radni uznali, że skarga na burmistrza Piotra Płudowskiego jest zasadna. Radny Bober mówił o hipokryzji, Jarosław Okliński o farsie, a Robert Dołęga o słowach, które nie powinny paść!
Temat stanął dziś - 27 stycznia na sesji rady miasta. Jak referował przewodniczący komisji skarg, wniosków i petycji Robert Dołęga skarga została złożona przez pracownika Zarządu Dróg Miejskich, który jest w okresie wypowiedzenia.
Według naszych informacji został zwolniony 30 listopada. O powody takiej decyzji radni Prawa i Sprawiedliwości pytali podczas grudniowej sesji. Z ust burmistrza Piotra Płudowskiego padło wówczas stwierdzenie sugerujące, że pracownik okradał firmę, w której pracował.
Mężczyzna poskarżył się na te słowa do komisji skarg, wniosków i petycji. Uznał, że został przez włodarza pomówiony! Komisja, której przewodniczy Robert Dołęga uznała, że "publiczne stwierdzenie burmistrza, "o okradaniu w sposób swoisty" nie powinno mieć miejsca". Komisja uznała, że skarga na Piotr Płudowskiego jest zasadna. Dlatego też zajęła się nią cała rada miasta.
Auto służbowe do prywatnych celów
- Słowa, które wtedy padły mogą być odebrane jako mocne! Nigdy nie mówiłem, że osoba ta jest złodziejem.- brani się burmistrz Piotr Płudowski.
Dodaje, że nie mógł 20 grudnia - gdy temat zwolnienia pracownik ZDM stanął publicznie na sesji - mówić o szczegółach. Teraz już tak. Zdaniem burmistrza już 2019 roku powstało Zarządzenie dyrektora ZDM (Marek Wiąckiewicz - dod. red.) aby monitorować pojazdy firmowe. GPS sprawdzał gdzie auta jeżdżą i jak długie mają postoje!. Potem system został uszczelnione i poszerzone o rejestr wyjazdów. Zdaniem burmistrza w przypadku zwolnionego pracownika okazało się, że na 26 dni roboczych aż 17 używał auta jeżdżąc w inne miejsca niż zadeklarował w rejestrze. Chodziło o październik 2022 roku.
- Mamy 30 lokalizacji nie związanych z rejestrem. To jest kilkanaście lokalizacji związanych z łukowskimi marketami - wyjaśnia Płudowski! - Nie ma zgody, żeby pracownicy ZDM w godzinach pracy załatwiali swoje prywatne sprawy - dodaje włodarz.
Płudowski dodał, że jeżeli skarżący odebrał jego słowa z 20 grudnia jako mocne, czy krzywdzące to burmistrz jest gotowy przeprosić. - I przepraszam - zaznaczył.
Zbyt surowo
Zdaniem Marii Pszczółkowkiej z PiS decyzja dyrektora ZDM o zwolnieniu pracownika było zbyt surowym postępowaniem. - Pracodawca powinien wziąć pod uwagę nienaganny przebieg pracy - podkreśla radna. Jej zdaniem można było zastosować lżejszą sankcję jak np. nagana z wpisem do akt.
Zdaniem Roberta Dołęgi (PiS) słowa burmistrza o "swoistej kradzieży" nie powinny paść!
- Niektórzy dostali kij, żeby uderzyć burmistrza - ocenia radny Jarosław Okliński. Określił też pracę komisji skarg, wniosków i petycji jest farsą.
- Jesteśmy radnymi. Każdy ma swój rozum. Ale proszę nie mówić o farsie. Proszę szanować pracę komisji - ocenił Artur Gałach z PiS
Radny Łukasz Bober z Alternatywy dla Łukowa zapytał ironicznie czy radni miejscy PiS w sprawie skargi na burmistrza "są hipokrytami". Sugerował, że publicznie z ust przedstawicieli ich ugrupowania w różnych sytuacja padały dużo gorsze zwroty. W pewny momencie długiej wypowiedzi Bobera przewodniczący Krzysztof Okliński wyłączył mu mikrofon.
Radni uznali skargę na Piotra Płudowskiego za zasadną. Głosowało za tym 11 z 16 rajców biorących udział w sesji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze