Reklama

Zostało mu 8 milionów i dwa tygodnie do bankructwa. Zamiast zwalniać, łukowski milioner zrobił coś niezwykłego

Jak Arche przetrwało pandemię rezerwy spadły z 100 mln do 8 mln, nikt nie stracił pracy, wypłaty były na czas, a firma kupowała taniej nieruchomości.

Nagle zamknięte hotele, zerowe przychody i wizja bankructwa z dnia na dzień. Wybuch pandemii przetoczył się przez polski biznes jak walec, a Grupa Arche stanęła przed największą próbą w swojej historii. Prezes Władysław Grochowski miał co prawda potężną poduszkę finansową – prawie 100 milionów złotych. Problem w tym, że rezerwy stopniały do zaledwie 8 milionów w zastraszającym tempie. Zostały mu pieniądze na jakieś dwa tygodnie działania. A mimo to przedsiębiorca nie wyrzucił nikogo na bruk, nie zamroził wypłat i jeszcze wykorzystał rynkową panikę do robienia okazyjnych zakupów.

Dwa tygodnie od dna

Reklama

Przed kryzysem Arche stało na wyjątkowo mocnych nogach. Setka milionów na kontach dawała pełne poczucie bezpieczeństwa. Jednak odcięcie dopływu gotówki przy jednoczesnym utrzymaniu olbrzymich kosztów stałych zaczęło błyskawicznie drenować firmę.

Władysław Grochowski wspominał po czasie u Daniela Siwca, jak przerażające było to tempo. Gdy rezerwa skurczyła się do 8 milionów, a na utrzymaniu było ponad 1200 pracowników i ogromna infrastruktura, sytuacja stała się krytyczna. To była kwota, która gwarantowała przetrwanie na dwa tygodnie, w porywach do miesiąca.

Reklama

Ludzie ważniejsi niż cyfry w Excelu

Większość firm w takim momencie od razu wręcza wypowiedzenia i tnie wszystko, co się da. Arche poszło całkowicie pod prąd. Zarząd nie tylko uniknął grupowych zwolnień, ale wypłacał inwestorom gwarantowane 5% stopy zwrotu – mimo że paragrafy o sile wyższej pozwalały całkowicie wstrzymać te przelewy.

I choć kosztowało to firmę utratę praktycznie całego kapitału, ta decyzja opłaciła się z nawiązką. Zamiast uratować parę groszy, zbudowano bezcenne zaufanie i lojalność zespołu oraz inwestorów.

Reklama

Kupować, gdy inni panikują

Kiedy branża hotelarska sparaliżowana strachem czekała na najgorsze, inwestor z Łukowa dostrzegł w tym zamieszaniu szansę. Wykorzystał resztki płynności i otwarte linie kredytowe, by skupować nieruchomości od właścicieli, którzy za wszelką cenę chcieli pozbyć się problemu.

Niektóre atrakcyjne obiekty udawało się przejąć nawet za połowę ceny sprzed pandemii. Gdy rynek w końcu zaczął wracać do normy, Arche wyszło z kryzysu bez długów wdzięczności, za to z potężnym portfelem nowych inwestycji, które napędzają ich rozwój do dziś.

Reklama

Źródło: Wywiad z Władysławem Grochowskim w programie „Business Rider” na kanale YouTube „Daniel Siwiec”.

Czytaj nas częściej w Google
Dodaj w Google
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/09/2026 08:58
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Łuków.TV




Reklama
Najnowsze wiadomości