Drogi w gminie Łuków zarastają, a mieszkańcy nie mają jak przejechać. Podczas sesji rady padły mocne słowa – wójt Mariusz Osiak chce wynająć wykonawcę, a sołtysi i radni pytają, czy mogą po prostu wziąć piły i rozwiązać sprawę sami.
Podczas sesji Rady Gminy Łuków głos zabrała Bogumiła Rozwadowska, Wiceprzewodnicząca Rady, która alarmowała o sytuacji na drogach:
– „To jest sprawa bardzo pilna. Te krzaki wychodzą na drogę, a rodzice dowożą dzieci i trudno się minąć” – mówiła, wskazując na Gołąbk, Jeziory, Dminin i Rzymy-Las jako szczególnie zagrożone lokalizacje.
Rozwadowska zwróciła się także do radnego powiatowego Wojciecha Szczygła z prośbą o zamontowanie lustra drogowego przy skrzyżowaniu w Jadwisinie, by poprawić widoczność i bezpieczeństwo.
Na zarzuty odpowiedział wójt Mariusz Osiak, który przyznał, że sytuacja z zakrzaczeniami wymknęła się spod kontroli:
– „Niektóre zakrzaczenia są na tyle już urośnięte, że nie da się tego zrobić kosiarką” – tłumaczył. – „Musimy wynająć kogoś, kto nam to wytnie, bo jeśli skierujemy naszych pracowników, to nie zrobimy innych zaplanowanych rzeczy – choćby remontów świetlic czy łazienek w szkołach.”
Wójt zapowiedział, że w 2025 roku gmina Łuków przeznaczy więcej środków na utrzymanie letnie dróg, w tym dwukrotne koszenie poboczy.
– „Nie będziemy kosić przy wszystkich drogach, tylko przy tych o największym natężeniu ruchu. Koszenie przy wszystkich kosztowałoby nawet 500 tysięcy zł rocznie.”
Zwrócił się również z apelem do mieszkańców:
– „Kiedyś krowy się pasły na poboczach, dziś już tego nie ma. Ale proszę, żeby mieszkańcy czuli się współodpowiedzialni. Widzimy, że niektórzy mają wykoszone pobocze jak trawnik przed domem, a inni – nie robią nic.”
Głos zabrał również Krzysztof Kędziora, sołtys wsi Klimki, który nie krył frustracji:
– „Drogi gminne z płyt są tak zarośnięte, że nie da się przejechać. Spółka wodna mówi, że to nie ich, a gmina – nie wiadomo. A w niektórych miejscach krzaki się czyści, a w innych już nie można?”
Kędziora ma prostą propozycję:
– „Dajcie nam pozwolenie. Każdy mieszkaniec przy swojej działce by wyciął i byłby spokój. Bez pieniędzy, bez przetargów. A problem znika.”
Wójt Osiak odniósł się pozytywnie do tego pomysłu, ale zastrzegł:
– „Zgoda na wycinkę krzaków w pasach drogowych jak najbardziej jest. Jeśli ktoś potrzebuje pisemnego upoważnienia – wystawimy. Ale jeśli rośnie tam drzewo, trzeba to zgłosić. Mieliśmy już sytuację, że ktoś przyszedł niby ciąć krzaki, a najpierw wyciął drzewo.”
Dodał, że działki drogowe należące do gminy, choć nie zawsze są formalnie drogami, także mogą być oczyszczane.
– „Zachęcamy rolników do działania. Ale wszystko z głową i zgłoszeniem, bo drzewo to nie to samo co krzak.”
Na koniec głos zabrał także radny Zbigniew Strzyżewski, przypominając o zaniedbanej drodze od Leśniczówki do Kownatek:
– „Część drogi wyczyścili, ale proszę przypomnieć, że się o to upominam. Kierownik wie, co trzeba zrobić” – mówił.
Problem wycinki zakrzaczeń może wkrótce zostać rozwiązany – jeśli uda się znaleźć wykonawcę lub jeśli mieszkańcy wezmą sprawy w swoje ręce. Gmina zachęca do zaangażowania, obiecując wsparcie formalne i organizacyjne.
– „Oby takich chętnych było jak najwięcej, bo na razie to są sytuacje epizodyczne” – podsumował Mariusz Osiak.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze