W Stoczku Łukowskim planowana jest budowa nowoczesnej ubojni indyków za ponad 400 mln zł. Burmistrz przekonuje o korzyściach gospodarczych i nowych miejscach pracy, jednak mieszkańcy obawiają się zapachów i wpływu na środowisko. Spór o przyszłość miasta trwa i budzi intensywne dyskusje.
W Stoczku Łukowskim szykuje się inwestycja o skali, jakiej tam jeszcze nie było. Na terenie położonym w jednym z najwyższych punktów miasta, przy tzw. „mrożonkach” w stronę Woli Kisielskiej, planowana jest budowa nowoczesnej ubojni indyków (rozważana jest też opcja ubojni kur). Wartość przedsięwzięcia szacuje się na kwotę od 350 do 450 milionów złotych.
Burmistrz: „Dzisiaj jesteśmy bida-kami”
Burmistrz Marcin Sentkiewicz podczas sesji rady miasta przekonywał radnych, że jest zdecydowanym zwolennikiem tego projektu. Tłumaczył, że Stoczek pilnie potrzebuje silnego impulsu gospodarczego. Mówił ostro, określając obecny stan miasta jako „bida-kami”, których bez środków zewnętrznych nie stać na spełnianie oczekiwań mieszkańców dotyczących nowych dróg, chodników czy nowoczesnej infrastruktury.
W jego ocenie tak duży zakład przyniósłby miastu wysokie wpływy z podatków. Miałby też wymusić rozbudowę systemu wodno-ściekowego, w tym budowę drugiej oczyszczalni, co zdaniem burmistrza ustabilizowałoby sytuację w tym obszarze. Do tego dochodzą nowe miejsca pracy. Zatrudnienie na miejscu stało się szczególnie ważne po likwidacji lokalnej firmy szwlniczej, przez co pracę straciło około 50 kobiet, głównie w wieku 55–60 lat. Jako przykład udanego przedsięwzięcia tego typu Sentkiewicz wskazał firmę Vipasz w Międzyrzecu Podlaskim, działającą praktycznie w centrum miasta i – jak mówił – przynoszącą mu bardzo duże dochody.
Obawy mieszkańców: co z zapachem i powietrzem?
Inwestycja budzi poważne obawy części mieszkańców oraz radnych. Radny Bogdan Gęgowski zwrócił uwagę na miejsce planowanej budowy. Zakład miałby stanąć na terenie położonym wyżej niż lokalny kościół, więc w razie problemów z jakością powietrza czy uciążliwym zapachem skutki mogą odczuć praktycznie wszyscy mieszkańcy miasta i okolicy.
Nastroje pogorszyło też to, co stało się podczas porządkowania działki. Inwestor wyciął około 654 drzew i krzewów (głównie samosiejek), nie zgłaszając tego wcześniej do urzędu miasta. Sprawa wywołała interwencje i sąsiedzkie spory.
Nowoczesność kontra smród
Burmistrz stara się uspokajać mieszkańców. Twierdzi, że w XXI wieku tego typu zakłady są „hipernowoczesne”, mają własne systemy podoczyszczania i nie generują odoru. Podkreśla, że nikt nie zgodziłby się pracować 8 godzin dziennie w silnym fetorze. W jego wizji Stoczek ma się podzielić funkcjonalnie: jedna strona miasta byłaby przemysłowa i zarabiała na jego utrzymanie, druga – rekreacyjna (rejon „Izydorów”, Park Chojniak), przeznaczona na wypoczynek mieszkańców.
Decyzja o budowie ubojni oznacza wybór między szansą na stabilizację finansową miasta a obawami o degradację środowiska. Ten spór będzie toczył się w Stoczku Łukowskim przez najbliższe miesiące i raczej nie szybko ucichnie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W którym miejscu?
W którym miejscu?