Wydawało się, że to spokojna niedziela, ale dla strażaków z OSP KSRG Krzywda wieczór 19 kwietnia zamienił się w wyścig z czasem. W niespełna godzinę ratownicy musieli mierzyć się z dwoma niebezpiecznymi zdarzeniami, które wystawiły na próbę bezpieczeństwo mieszkańców gminy.
W niedzielny wieczór, dokładnie o godzinie 19:43, syrena poderwała druhów do akcji. Jak się okazało, to był dopiero początek wymagającej służby, podczas której strażacy musieli działać szybko i precyzyjnie, z zachowaniem zimnej krwi – przy realnym zagrożeniu dla kierowców i mieszkańców.
Najpierw strażacy ruszyli na ulicę Armii Krajowej w Krzywdzie. Nad jednym z odcinków drogi niebezpiecznie zawisło ogromne drzewo, najpewniej nadwyrężone przez wichurę albo po prostu przez swój wiek. Każda chwila zwłoki mogła skończyć się tragedią, bo pień mógł runąć wprost na przejeżdżające auta lub przechodniów.
Ratownicy szybko zabezpieczyli miejsce, wstrzymali ruch i krok po kroku usunęli „wiszącą groźbę” znad głów kierowców. Dopiero gdy niebezpieczeństwo minęło, droga znów stała się w pełni przejezdna.
Zanim zastęp wrócił do remizy, pojawił się kolejny alarm, tym razem z miejscowości Drożdżak. Tam sytuacja okazała się znacznie poważniejsza.
Co działo się na miejscu?
Najpierw zajęły się ogniem pozostałości roślinne. Płomienie szybko „przeskoczyły” na pobliskie składowisko śmieci, tworząc rozległe, trudne do opanowania pogorzelisko. Ogień niebezpiecznie zbliżył się do budynków gospodarczych i w każdej chwili mógł przedostać się na zabudowania.
Do akcji ruszyły wspólnie trzy jednostki: OSP KSRG Krzywda, OSP Drożdżak oraz OSP Radoryż Kościelny. Strażacy ustawili linie gaśnicze i zaczęli odcinać ogniowi drogę do zabudowań, jednocześnie gasząc rozżarzone hałdy odpadów i resztek roślinnych.
Gdy płomienie przestały być widoczne, praca ratowników wcale się nie skończyła. Przyszła pora na najbardziej żmudny etap: dokładne przelewanie pogorzeliska. Strażacy sięgnęli po kamerę termowizyjną i krok po kroku sprawdzali teren, wyszukując ukryte, wciąż gorące punkty.
Dopiero po odlaniu wodą każdego zarzewia ognia można było mieć pewność, że pożar nie odżyje w nocy z podwójną siłą – tuż obok domów i zabudowań gospodarczych właścicieli pobliskich posesji. To miejsce jest zresztą szczególnie narażone, bo wiatr łatwo przenosi tam ogień.
Ta nocna interwencja to mocne przypomnienie dla mieszkańców: wypalanie resztek roślinnych czy beztroskie podpalanie śmieci może w kilka minut wymknąć się spod kontroli i zamienić się w realne zagrożenie dla domów i życia ludzi. Strażacy zdążyli na czas – ale następnym razem ogień może nie dać drugiej szansy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze