SP ZOZ w Łukowie ponosi poważne straty finansowe z powodu leczenia nieubezpieczonych pacjentów w podstawowej opiece zdrowotnej. Dyrektor Mariusz Furlepa poinformował podczas sesji Rady Powiatu, że tylko w 2024 roku to ponad 2 miliony złotych strat.
Dyrektor SP ZOZ w Łukowie przedstawił radnym dane dotyczące przychodów utraconych w związku z leczeniem osób nieposiadających ubezpieczenia zdrowotnego, które zgłaszają się do przychodni SP ZOZ.
– To są realne straty. Tylko w 2024 roku szacujemy je na ponad 2 miliony złotych. Leczymy tych ludzi, ale nikt nam za to nie zwraca pieniędzy – powiedział Mariusz Furlepa.
Jak wyjaśnił, o ile w przypadku hospitalizacji nieubezpieczonych pacjentów gminne ośrodki pomocy społecznej zwracają szpitalowi koszty, to w przypadku leczenia w POZ – już nie.
– Za świadczenia w przychodniach nikt nie płaci. Te koszty pozostają po stronie szpitala. Rozmawiałem o tym z jednym z właścicieli prywatnych placówek, który powiedział mi wprost: „to po co wy ich w ogóle przyjmujecie?”. Ale przecież nie możemy nikogo odesłać.
Furlepa zaznaczył, że mowa tu nie tylko o utraconym finansowaniu z NFZ, ale również o realnych kosztach, które szpital ponosi. – Tych ludzi trzeba leczyć – wykonać badania, podać leki, udzielić porady. To wszystko generuje wydatki, które nie są nigdzie rekompensowane.
Podkreślił, że jeśli sytuacja się nie zmieni, straty będą się pogłębiać. – Nie tylko tracimy pieniądze, które powinniśmy otrzymać. Wydajemy też środki na świadczenia, które nie są pokrywane z żadnego źródła.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kiedyś bezrobotny rejestrował się w UP i miał ubezpieczenie teraz UP robi wszystko , żeby jak najszybciej wyrejestrować i w tym tkwi problem .
Bezrobotny tyle ofert pracy jest. Najlepiej nie pracować tylko narzekać
Kiedyś bezrobotny rejestrował się w UP i miał ubezpieczenie teraz UP robi wszystko , żeby jak najszybciej wyrejestrować i w tym tkwi problem .
Bezrobotny tyle ofert pracy jest. Najlepiej nie pracować tylko narzekać