– Decyzja władz Lwowa, że rok 2027 będzie poświęcony UPA i jej dowódcy Romanowi Szuchewyczowi – mordercy Narodu Polskiego, to jest plucie w twarz Polsce i Polakom! – grzmi starosta łukowski Dariusz Szustek. Wypowiedź samorządowca dobrze oddaje nastroje, jakie zapanowały na Lubelszczyźnie po kontrowersyjnej decyzji Lwowskiej Rady Obwodowej. Reakcja władz województwa jest stanowcza: zarząd zapowiedział zerwanie wieloletniej współpracy z ukraińskim partnerem.
We wtorek Lwowska Rada Obwodowa ogłosiła, że rok 2027 w obwodzie lwowskim będzie rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Ołeha Olżycza.
Na działania ukraińskich samorządowców natychmiast zareagował zarząd województwa lubelskiego, który chce zerwania umowy o współpracy gospodarczej, naukowej i kulturalnej, obowiązującej nieprzerwanie od 2004 roku. Radni wojewódzkiego sejmiku mają zagłosować nad stosownym projektem uchwały już w najbliższy poniedziałek.
Wicemarszałek Piotr Breś zapowiedział, że umowa zostanie zerwana, jeśli ukraińska administracja państwowa nie wstrzyma wykonania uchwały radnych ze Lwowa. Z kolei Marcin Szewczak z zarządu województwa ostrzegł, że w przypadku braku zmiany stanowiska lwowskich radnych, Lubelszczyzna rozważy zawieszenie partnerstwa z siedmioma innymi ukraińskimi obwodami.
Co ciekawe, nieco inne podejście zaprezentowano na szczeblu miejskim. Podczas czwartkowej sesji Rady Miasta Lublin odrzucono wniosek klubu PiS o zawieszenie partnerstwa ze Lwowem – przeciwko głosowała większość radnych z klubu prezydenta miasta.

Wydarzenia we Lwowie wywołały również falę krytyki ze strony polskich władz państwowych, w tym premiera Donalda Tuska.
Szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski złożył wniosek o wpisanie inicjatora kontrowersyjnej uchwały, lwowskiego radnego Swiatosława Szeremety, na listę osób niepożądanych. Jak poinformował minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński, ukraiński polityk otrzymał zakaz wjazdu i pobytu w strefie Schengen aż do 20 października 2031 roku.
Decyzja lwowskich samorządowców nie znalazła również uznania w samej stolicy Ukrainy. Krytyczne głosy popłynęły wprost z Kijowa – ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło, że podejmowanie takich uchwał w obszarze wrażliwych kwestii historycznych przynosi skutki odwrotne do zamierzonych.
Do radnych ze Lwowa zaapelowała również zastępczyni szefa Biura Prezydenta Ukrainy Iryna Wereszczuk. Wezwała ich do powstrzymania się od decyzji szkodzących relacjom z Polską, podkreślając wprost, że na wywoływaniu takich napięć i podziałów korzysta wyłącznie Rosja.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze