Ponad tysiąc polskich ciężarówek utknęło na Białorusi po decyzji rządu o zamknięciu granicy – alarmowali podczas konferencji prasowej politycy Konfederacji i przedstawiciele branży transportowej. W sprawę włączył się także przedsiębiorca z Łukowa, Tomasz Borkowski z firmy Bor-Tom, którego pojazdy i kierowcy zostali zatrzymani po drugiej stronie granicy.
Konferencję otworzył Krzysztof Bosak, Wicemarszałek Sejmu i poseł Konfederacji:
– „Ponad tysiąc ciężarówek zarejestrowanych w Polsce, jeżdżących dla polskich firm, zostało zatrzymanych na Białorusi bez możliwości wyjazdu. Jedna ciężarówka stojąca to 350 euro strat dziennie, jedna chłodnia to nawet 1000 euro. A to nie wszystko – Białoruś może nakładać kary, a nawet rekwirować pojazdy”.
Bosak podkreślił, że decyzja rządu z 10 września o zamknięciu granicy została wprowadzona bez konsultacji i praktycznego planu:
– „Minister Kierwiński dał dwa dni na powrót. Chcielibyśmy zobaczyć plan, jak w tak krótkim czasie każdy przewoźnik miałby rozładować towar i wrócić. Podejrzewamy, że planu po prostu nie było. Rząd musi umieć przyznać się do błędu. Polska nie może być domem zamkniętym dla swoich obywateli”.
Poseł Witold Tumanowicz relacjonował swoją wizytę w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji:
– „Usłyszałem od wiceministra, że na Białorusi stoi 129 pojazdów. Tymczasem przewoźnicy mówią o tysiącu. Gdy zapytałem, czy ministerstwo w ogóle ma własne dane, padła odpowiedź: ‘to co, panie pośle, mam sam iść i liczyć ciężarówki?’. Tak – właśnie tego oczekujemy od administracji. To kuriozalne, że ministerstwo nie potrafi podać liczby pojazdów należących do polskich firm”.
Tumanowicz zaznaczył, że decyzja rządu nie poprawiła bezpieczeństwa, bo ruch towarowy został przeniesiony przez kraje bałtyckie:
– „Na tej decyzji tracą wyłącznie polscy przewoźnicy i polscy przedsiębiorcy. Już słyszymy, że jeśli sytuacja potrwa 2–3 tygodnie, niektórzy będą zmuszeni zwalniać pracowników i zamykać zakłady”.
Branżę reprezentował Rafał Mekler z Komitetu Obrony Przewoźników i Pracodawców Transportu. Przedstawił on listę ciężarówek zarejestrowanych po stronie białoruskiej:
– „Mamy potwierdzonych 1039 pojazdów. Szacunki Białorusinów mówią o 1500, co może być prawdopodobne, bo część przewoźników nie chciała płacić za rejestrację w kolejce. To oznacza około 200 milionów złotych uwięzionych w pojazdach i towarach”.
Mekler podkreślał, że przewoźnicy nie mieli realnej szansy na powrót:
– „Informacja o zamknięciu granicy pojawiła się 9 września o 16:48. Granicę zamknięto już o północy z 10 na 11. Kto miał w 12 godzin zdążyć wrócić do kraju? To brak logiki i skazanie setek firm na straty. Domagamy się utworzenia zielonego korytarza i sprowadzenia polskich ciężarówek do kraju”.
Najmocniej dramat przewoźników oddała wypowiedź przedsiębiorcy z Łukowa – Tomasza Borkowskiego, właściciela firmy Bor-Tom:
– „Mój kierowca i mój pojazd są zakładnikami tej sytuacji. Rząd twierdził, że mogę wyjechać przez inne granice, choć od dwóch lat wiadomo, że to niemożliwe. Moi pracownicy nie mogą przyjechać do pracy, kolejne ciężarówki stoją na placu, a koszty są ogromne”.
Borkowski podkreślił także znaczenie Małaszewicz, gdzie funkcjonuje duży terminal kontenerowy:
– „W pierwszym półroczu przewinęło się tam 65 tysięcy kontenerów. Dzisiaj wszystko stoi, a cła, które zasilały budżet państwa, nie wpływają. Ten region – ubogi, pozbawiony dużego przemysłu – żył z granicy i tranzytu. Teraz zostaliśmy całkowicie odcięci”.
Przedsiębiorca postawił rządowi ultimatum:
– „Dajemy 12 godzin na konkretną odpowiedź. Jeśli jej nie będzie, jutro protestujemy w Warszawie. Każdy za to zapłaci – nie tylko przewoźnicy, ale wszyscy podatnicy”.
Na zakończenie konferencji Krzysztof Bosak podkreślił, że Polska nie może oczekiwać, iż interesy przewoźników załatwi Białoruś:
– „To państwo prowadzi wobec nas konflikt hybrydowy. Troska o obywateli i przedsiębiorców to obowiązek rządu. Wystarczyło dać dwa tygodnie okresu przejściowego i problemu by nie było. Teraz trzeba reagować”.
Bosak dodał, że jeśli rząd nie skoryguje decyzji, Konfederacja wraz z przewoźnikami nie odpuści sprawy:
– „Tak jak zmusiliśmy rząd PiS do zmiany polityki transportowej, tak samo zmusimy ten rząd. Albo zmienią decyzję, albo ich sondaże runą”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze