Na ostatniej sesji Rady Miasta Łuków radni jednogłośnie przyjęli zmiany w budżecie, które umożliwią przeprowadzenie rewitalizacji Placu Narutowicza. Choć formalna decyzja zapadła bez sprzeciwu, sama inwestycja stała się punktem zapalnym gorącej i momentami bardzo emocjonalnej debaty. Kluczowym obszarem sporu okazała się likwidacja miejsc postojowych, które dotychczas służyły mieszkańcom odwiedzającym m.in. parafię Przemienienia Pańskiego i lokalnych przedsiębiorców.
Przyjęta uchwała zabezpieczyła kwotę 1 775 234,60 zł na realizację projektu „Rewitalizacja Placu Narutowicza w Łukowie”. Środki te pochodzą z programu Fundusze Europejskie dla Lubelskiego 2021–2027, a umowa o dofinansowanie została już podpisana z Urzędem Marszałkowskim. Miasto zobowiązane jest do zakończenia inwestycji do 30 czerwca 2026 roku.
Projekt przewiduje m.in. całkowitą wymianę nawierzchni, zazielenienie przestrzeni, montaż elementów małej architektury oraz budowę drogi pożarowej przebiegającej przez plac. To właśnie zmiana funkcji z parkingowej na rekreacyjno-reprezentacyjną wywołała największe kontrowersje.
Już na początku debaty głos zabrał radny Bartłomiej Bryk, reprezentujący klub PiS. Jak zaznaczył, radni jego ugrupowania popierają ideę odnowienia placu, ale nie zgadzają się z całkowitym usunięciem miejsc postojowych:
– „Plac ten ewidentnie należy zrewitalizować. Nikt z nas nie jest temu przeciwny. Jednakże ogromnym błędem pana burmistrza jest upieranie się przy likwidacji miejsc parkingowych.”
Bryk wskazał na liczne problemy, jakie mogą wyniknąć z tej decyzji, szczególnie dla osób starszych. Podał przykład własnej babci, która pojechała na mszę, ale nie znalazła miejsca do zaparkowania:
– „Okrążyła dwa razy i nie było gdzie stanąć. Tak to będzie wyglądało, jeśli tych miejsc zabraknie.”
Dodał również, że do urzędu wpłynęła petycja podpisana przez ponad 500 mieszkańców, domagających się zachowania parkingu w obecnym kształcie lub przynajmniej jego części.
Burmistrz Piotr Płudowski nie krył irytacji zarzutami. Przypomniał, że rewitalizacja Placu Narutowicza była częścią Gminnego Programu Rewitalizacji, przyjętego przez radnych – w tym również przez przedstawicieli PiS:
– „Ani pan, ani nikt z pańskiego klubu nie brał udziału w konsultacjach. Głosowaliście za – więc pan jest za czy przeciw?”
Podkreślił, że dokumentacja była dostępna na etapie opracowywania projektu, a radni nie zgłosili wówczas żadnych zastrzeżeń:
– „Nie padło ani jedno pytanie o dokumentację, ani jedno zdanie sprzeciwu. A dziś ubieracie się w szaty obrońców.”
Debata przerodziła się momentami w ostrą wymianę zdań. Kiedy burmistrz próbował udowodnić swoje racje poprzez odtworzenie fragmentu sesji sprzed kilku miesięcy, radny Jerzy Siwiec zareagował zniecierpliwieniem:
– „Jeśli pan burmistrz chciał się przygotować, to powinien był wiedzieć, gdzie to jest. Teraz będziemy siedzieć całą radą i czekać, aż ten fragment zostanie odnaleziony?”
Gdy burmistrz zasugerował, że za akcją protestacyjną stoją radni PiS, Siwiec odpowiedział ostro:
– „Jeżeli pojawiła się inicjatywa w sprawie parkingów, to była to inicjatywa mieszkańców, nie klubu radnych. I proszę nie wciskać mieszkańcom takich scen, że to klub radnych manipuluje.”
Wątpliwości dotyczące roli parafii w projekcie rozwiała radna Monika Jędrzejkowska, informując, że ksiądz proboszcz Jerzy Cąkała był na bieżąco informowany o planach miasta i popiera inwestycję. Jak podkreśliła:
– „Projekt został również dostosowany do wymogów Straży Pożarnej – uwzględniono drogę przeciwpożarową, która przebiega przez plac.”
Burmistrz potwierdził te informacje i dodał, że historyczne zdjęcia pokazują, iż plac nie był pierwotnie parkingiem:
– „Zamierzeniem inwestycyjnym było przywrócenie placu ludziom. To ma być przestrzeń wspólna, reprezentacyjna.”
W odpowiedzi na argumenty o dostępność, radni Grzegorz Gomoła i Sławomir Smolak zgłosili propozycję wyznaczenia jednego miejsca do krótkiego postoju – dla osób przywożących seniorów na mszę, ślub czy pogrzeb.
Smolak apelował:
– „Żeby można było chociaż na chwilę stanąć, wysadzić osobę starszą i odjechać. To małe rzeczy, które bardzo poprawiają komfort.”
Gomoła dopytywał, czy limuzyna ślubna albo karawan będą mogły podjechać pod schody kościoła:
– „Chciałem mieć pewność, że nie będzie to całkowicie zablokowane, że będzie możliwość podjechania do drzwi w takich sytuacjach jak ślub czy pogrzeb.”
Burmistrz zapewnił, że projekt przewiduje drogę pożarową, która spełni również tę funkcję:
– „Droga, która tam powstanie, będzie dostępna także dla pojazdów uczestniczących w ślubach i pogrzebach. Nawierzchnia będzie odpowiednio przygotowana, a miejsca takie oznaczone.”
Dodał, że trwają rozmowy z Powiatem Łukowskim w sprawie udostępnienia dodatkowych lokalizacji parkingowych, w tym placu przy nadzorze budowlanym. Przypomniał też, że parking przy Urzędzie Miasta już jest dostępny w weekendy.
W obronie projektu wystąpił radny Paweł Stoga, który zaznaczył, że Łuków nie ma typowego rynku – a Plac Narutowicza może przejąć tę funkcję:
– „To ma być miejsce dla ludzi, nie dla samochodów. Jak teraz zrezygnujemy, drugiej takiej szansy już nie będzie.”
Z kolei Arkadiusz Pogonowski przypomniał:
– „Jeśli mówilibyśmy o parkingu, to byłaby przebudowa parkingu. A to jest rewitalizacja placu. Nie mylmy pojęć.”
Podsumowując debatę, radny Sławomir Smolak, który zasiada również w Radzie Parafialnej, przyznał, że obecny stan placu zagraża bezpieczeństwu – zwłaszcza zimą. Zaznaczył jednak, że największym problemem jest brak dialogu:
– „Tak naprawdę nie wiem, o co chodzi. Ale na pewno nie o parkingi. Chodzi o to, że nie rozmawiamy. A szkoda. Wiele rzeczy można by ustalić przy kawie.”
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze