Mieszkańcy Łukowa i okolic odczują zimę podczas oczekiwania na pociągi, gdyż PKP odmówiło ustawienia tymczasowej poczekalni. Radny i samorządowcy apelowali o choćby proste schronienie, ale decyzja spółki opiera się na ograniczeniach finansowych i organizacyjnych. Remont dworca potrwa, a pasażerowie pozostaną skazani na mróz i niewielkie wiaty na peronach.
Pasażerowie z Łukowa i okolic – w tym m.in. ze Stoczka Łukowskiego – jeszcze długo nie schowają się przed zimnem na dworcu. PKP oficjalnie przekazało, że w czasie remontu stacji nie postawi żadnej tymczasowej poczekalni. Mimo próśb samorządowców podróżni nadal będą czekać na pociąg pod gołym niebem, ewentualnie pod wiatą na peronie.
Radny alarmował: ludzie marzną
Sprawę nagłośnił radny Bartłomiej Bryk. W lutym zwrócił się do burmistrza Piotra Płudowskiego, opisując, jak mieszkańcy – zwłaszcza seniorzy, dzieci i osoby z niepełnosprawnościami – stoją na mrozie i wietrze bez możliwości ogrzania się czy spokojnego przeczekania trudnej pogody. Radny nie domagał się rozbudowanego obiektu, tylko prostego, tymczasowego schronienia na czas remontu dworca.
Burmistrz podjął temat i wystąpił do spółki PKP z oficjalną prośbą o ustawienie zastępczej poczekalni. Odpowiedź, która nadeszła w marcu, szybko ostudziła nadzieje mieszkańców. Kolej jasno stwierdziła, że dodatkowego zaplecza dla pasażerów nie będzie.
PKP: brak pieniędzy, brak miejsca, brak w umowie
Przedstawiciele kolei tłumaczą decyzję ograniczeniami finansowymi i przestrzennymi. Z odpowiedzi skierowanej do władz miasta wynika, że umowa z firmą prowadzącą remont dworca nie obejmuje budowy żadnej tymczasowej poczekalni. Wykonawca ma obowiązek zadbać jedynie o funkcjonowanie toalet publicznych.
Według PKP pasażerom powinno wystarczyć obecne zadaszenie na peronach. Spółka podkreśla, że wiaty na peronach częściowo chronią przed deszczem i śniegiem, więc dodatkowy obiekt nie jest przewidziany.
Kontener zniknął po kradzieżach i zniszczeniach
Na początku remontu sytuacja wyglądała inaczej – na stacji stał specjalny kontener przeznaczony dla podróżnych. Redakcja portalu Łuków24.pl zapytała, dlaczego został usunięty. Jak wyjaśniła Agnieszka Jurewicz z biura prasowego PKP, kontener cieszył się niewielkim zainteresowaniem, za to szybko przyciągnął wandali.
W środku dochodziło do kradzieży i niszczenia wyposażenia. Po serii takich incydentów wykonawca remontu podjął decyzję o całkowitym usunięciu kontenera. PKP informuje, że nie ma planów, by zastąpić go innym obiektem. Rozważano postawienie zwykłej wiaty, ale ostatecznie uznano, że stałaby zbyt daleko od torów, by spełniała swoją funkcję. W praktyce pomysł wylądował więc w koszu.
Brak zmian dla pasażerów
Efekt jest taki, że mimo interwencji samorządu i starań radnego pasażerowie z Łukowa i okolic nadal będą skazani na oczekiwanie na pociąg na peronach, pod niewielkim zadaszeniem. PKP nie przewiduje już żadnych dodatkowych udogodnień na czas remontu. Dla mieszkańców to czytelny sygnał: planując podróż, trzeba liczyć się z dłuższym staniem na mrozie czy deszczu i przygotować się na to zawczasu – kolejnego „awaryjnego” schronienia po prostu nie będzie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Samo dojście na peron to prawdziwa droga krzyżowa. Przez wertepy, kałuże i kładkę.
Tego radny nie zobaczył tylko wybiórczo zgłasza problemy. Chyba nigdy nie był na stacji.
Samo dojście na peron to prawdziwa droga krzyżowa. Przez wertepy, kałuże i kładkę.
Tego radny nie zobaczył tylko wybiórczo zgłasza problemy. Chyba nigdy nie był na stacji.