Sekundy decydowały o życiu kierowcy na trasie Ławki – Gręzówka. W czwartkowe przedpołudnie ogień błyskawicznie opanował samochód osobowy, zamieniając go w pułapkę. Słupy czarnego dymu było widać z wielu kilometrów, a strażacy toczyli dramatyczną walkę z czasem.
Tuż przed godziną 10:30 spokojny przejazd lokalną drogą przerwał zapach spalenizny i pierwsze płomienie wydobywające się spod maski. Gdy zgłoszenie dotarło do służb, sytuacja była już krytyczna. Ratownicy z Łukowa, Gołaszyna i Gręzówki pędzili na miejsce, wiedząc, że w takich przypadkach liczy się każda minuta.
Choć strażacy robili, co w ich mocy, żywioł był bezlitosny. Temperatura była tak potężna, że szyby w aucie pękły z hukiem, a karoseria zaczęła się topić.
Kluczowe fakty z miejsca zdarzenia:
Miejsce: Droga łącząca miejscowości Ławki i Gręzówka.
Siły na miejscu: JRG Łuków (2 zastępy), OSP KSRG Gręzówka, OSP Gołaszyn oraz Policja.
Skutki: Całkowicie zwęglone wnętrze pojazdu, auto prawdopodobnie trafi na złom.
Najważniejsza informacja jest jednak taka, że nikomu nic się nie stało. Kierowca zdołał opuścić pojazd, zanim płomienie odcięły mu drogę ucieczki.
ZOBACZ: CZARNY CZWARTEK NA TORACH: ŚMIERTELNY WYPADEK W ALEKSANDROWIE
Wstępne ustalenia wskazują na klasyczny, a zarazem przerażający scenariusz – pożar wybuchł w komorze silnika. To właśnie tam, ukryty przed wzrokiem kierowcy „cichy zabójca” rozwijał się do momentu, w którym na ratunek było już za późno.
Przez kilkadziesiąt minut ruch na drodze był całkowicie sparaliżowany. Obecnie policja wyjaśnia, co dokładnie doprowadziło do samozapłonu.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jak stabilizowali jej stan? Oj panie redaktorze. Może trochę obiektywizmu w swoich artykułach lub neutralnego informatora.
Jak stabilizowali jej stan? Oj panie redaktorze. Może trochę obiektywizmu w swoich artykułach lub neutralnego informatora.