To było prawdziwe szaleństwo na dwóch kółkach! W Radzyniu Podlaskim (woj. lubelskie) doszło do mrożącego krew w żyłach wypadku. 17-letni chłopak, pędząc pożyczoną od kolegi hulajnogą elektryczną, wpadł z impetem wprost pod koła jadącego samochodu. Młodzieniec nie miał na sobie kasku ani żadnego oświetlenia. Choć po zderzeniu zdołał uciec z miejsca zdarzenia, bólu nie dało się już oszukać – do szpitala z poważnymi obrażeniami musiał odwieźć go ojciec. Gdy policjanci zobaczyli, czym jechał nastolatek, wręcz złapali się za głowy!
Do dramatycznych wydarzeń doszło w czwartek, 15 października, tuż po godzinie 18:00 na ul. Jana Pawła II w Radzyniu Podlaskim. Wieczorny mrok, zerowa widoczność i szalona prędkość – to po prostu musiało skończyć się tragedią.
Świadkowie zdarzenia aż zamarli. Jak ustalili policjanci z radzyńskiej drogówki, 17-latek pędził ścieżką rowerową na pożyczonym od kolegi sprzęcie. Chłopak całkowicie zignorował podstawowe zasady bezpieczeństwa: nie założył kasku ochronnego, a jego pojazd nie miał żadnego oświetlenia!
W pewnym momencie nastolatek z wielką siłą i bez zastanowienia wjechał na przejście dla pieszych. Wprost pod prawidłowo jadącego Forda Kuga! Za kierownicą auta siedziała przerażona 29-letnia mieszkanka gminy Ulan-Majorat. Kobieta nie miała żadnych szans na reakcję. Doszło do potężnego zderzenia.

To, co stało się chwilę później, szokuje jeszcze bardziej. Zamiast czekać na pomoc i służby ratunkowe, poszkodowany 17-latek wstał, wsiadł na hulajnogę i... odjechał z miejsca wypadku!
Adrenalina szybko jednak opadła, a na jej miejsce przyszedł potworny ból. Nastolatek opowiedział o wszystkim ojcu, który natychmiast przewiózł go do szpitala. Chłopak trafił pod opiekę lekarzy z poważnymi obrażeniami ciała. Na miejsce wezwano mundurowych. Zarówno kierująca Fordem, jak i poturbowany 17-latek byli trzeźwi.
Gdy śledczy prowadzili oględziny na ulicy Jana Pawła II, na miejscu pojawił się kolega poszkodowanego – właściciel feralnej hulajnogi. Funkcjonariusze postanowili od razu zbadać pojazd. Wyniki próby technicznej zwaliły ich z nóg!
Jak się okazało, pożyczony sprzęt został zmodyfikowany tak, że osiągał wręcz kosmiczne, śmiertelnie niebezpieczne prędkości. Według ustaleń policji, ta dwukołowa maszyna mogła rozpędzić się aż do 89 km/h! To niemal cztery razy więcej niż dopuszczalne prawem 20 km/h!
Sprawą szalonego rajdu zajmuje się teraz policja, która dokładnie wyjaśnia wszystkie okoliczności tego mrożącego krew w żyłach zdarzenia. Funkcjonariusze nie kryją oburzenia i po raz kolejny przypominają o rozsądku.
– Hulajnoga elektryczna to nie zabawka! To pojazd, który wymaga ostrożności i znajomości zasad ruchu drogowego – podkreśla komisarz Piotr Mucha z Komendy Powiatowej Policji w Radzyniu Podlaskim. Przypomina też, jak ważne są kaski, które – choć obowiązkowe dla młodszych – w takich sytuacjach po prostu ratują ludzkie życie i zdrowie.
17-latek może mówić o sporym szczęściu, że przeżył ten koszmarny wypadek. Oprócz bolesnych obrażeń i leczenia czeka go jednak gęste tłumaczenie przed stróżami prawa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze