Dramat 22-latka spod Łukowa. Myślał, że ratuje oszczędności życia, a wpadł w przerażającą pułapkę! Wziął potężne kredyty i wszystko zaniósł przestępcom w zębach. Skala tej bezczelności po prostu zwala z nóg!
To miał być zwykły dzień, a zmienił się w prawdziwy koszmar, który zrujnował życie młodego człowieka na wiele lat. 22-letni mieszkaniec powiatu łukowskiego odebrał telefon od człowieka, który podawał się za pracownika banku. Usłyszał w słuchawce słowa, które mrożą krew w żyłach każdego z nas: „Ktoś właśnie złożył wniosek o kredyt na Pana dane! Chodzi o ponad 40 tysięcy złotych!”.
Chwilę później na telefon przerażonego chłopaka przyszła wiadomość SMS potwierdzająca przyznanie pożyczki. 22-latek był przekonany, że za chwilę straci wszystko. Nie miał pojęcia, że to dopiero początek perfekcyjnie uknutej psychologicznej gry.
Oszuści natychmiast przejęli nad nim pełną kontrolę. Do rozmowy włączył się rzekomy przedstawiciel „działu bezpieczeństwa”. Zmanipulowany młodzieniec, wykonując polecenie po poleceniu, zaczął prawdziwy rajd po placówkach bankowych, żeby „zablokować” przestępców.
Gdy w jednym banku odmówiono mu pożyczki, poszedł do drugiego. Tam wziął aż 80 tysięcy złotych! Zgotowany w gotówce majątek spakował i pojechał z nim do oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów Siedlec. Tam, zgodnie z instrukcją oszusta, krok po kroku wsadził całą sumę do bitomatu...
Ale bezczelnym naciągaczom wciąż było mało! Widząc, jak łatwo idzie im sterowanie 22-latkiem, ciągnęli z niego pieniądze dzień po dniu:
Krok 1: Prawie 65 tysięcy złotych z kolejnego banku – wpłacone do bitomatu.
Krok 2: Następnego dnia kolejne 40 tysięcy złotych z następnej placówki – znów trafia do wpłatomatu kryptowalut.
Krok 3: Dzień później ponad 25 tysięcy złotych – scenario się powtarza.
Krok 4: Dwa tygodnie manipulacji, przelewy zwrotne „dla uśpienia czujności”, pożyczka w internecie i wypłata kolejnych 20 tysięcy w gotówce do bitomatu!
Na sam koniec bezczelni naciągacze wyciągnęli od niego jeszcze kody BLIK na 10 tysięcy złotych, mamiąc go historią o „tajnym policjancie z Warszawy”, który niby prowadzi jego sprawę i zaraz się z nim skontaktuje.
Żaden policjant oczywiście nie zadzwonił. Zrozpaczony 22-latek sam postanowił zadzwonić na komendę w Warszawie, żeby zapytać o status swojej sprawy. Dopiero w słuchawce od prawdziwego dyżurnego usłyszał straszną prawdę: „Panie młodzieńcze, nikt z nami nie współpracuje. Padł Pan ofiarą bezwzględnych oszustów!”.
Gdy chłopak przyjechał do Komendy Powiatowej Policji w Łukowie i podliczył wszystkie transakcje, włos zjeżył się na głowach mundurowych. 22-latek na sam start w dorosłe życie został z gigantycznym długiem – stracił ponad 240 tysięcy złotych!
Policjanci po raz kolejny przypominają o najważniejszych zasadach bezpieczeństwa:
Bank nigdy nie każe Ci brać kredytu, aby „ochronić” Twoje konto!
Żaden urzędnik ani policjant nie ma prawa żądać od Ciebie wpłaty pieniędzy do bitomatu ani podawania kodów BLIK.
Jeśli słyszysz w słuchawce, że Twoje oszczędności są zagrożone – NATYCHMIAST SIĘ ROZŁĄCZ!
Zadzwoń na oficjalny infolinię swojego banku lub idź do najbliższej placówki osobiście.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze