Reklama

Oświadczenie Teresy i Ryszarda Gens

Warszawa, dnia 10 maja 2025 roku

Redakcja Wiadomości Łukowskie
Media wg wykazu.

My, niżej podpisani – Teresa Brygida Gens oraz Ryszard Antoni Gens, w związku z opublikowanymi na stronach internetowych Redakcji "Wiadomości Łukowskiego" w dniu 18 kwietnia 2025 roku i rozpowszechnionymi w przestrzeni publicznej oraz medialnej informacjami na temat naszych osób, w tym wypowiedziami naszej córki adopcyjnej Julii zawierającymi zarzuty dotyczące naszego rzekomego stosunku do niej jako rodziców adopcyjnych, czujemy się w obowiązku przedstawić nasze stanowisko i odnieść się do szeregu krzywdzących oraz nieprawdziwych informacji, które godzą w nasze dobre imię, godność osobistą oraz integralność naszej rodziny.

Reklama

Nasza córka, Julia, została przez nas adoptowana w niemowlęctwie i od tamtego momentu była otaczana miłością, troską i wsparciem, na jakie zasługuje każde dziecko. W pełni identyfikowaliśmy się z rolą rodziców – nie tylko formalnie, lecz przede wszystkim emocjonalnie. Kierowaliśmy się zawsze zasadą, że nie ta matka jest matką, która urodziła, lecz ta, która wychowała. Naszym nadrzędnym celem było stworzenie Julii bezpiecznego i stabilnego domu, w którym będzie mogła wzrastać w atmosferze miłości, szacunku i odpowiedzialności.

Od początku przywiązywaliśmy ogromną wagę do edukacji, rozwoju osobistego i kształtowania charakteru naszej córki Julii. Oczekiwaliśmy od niej zaangażowania w obowiązki domowe i naukę, traktując to jako naturalny element wychowania, niezbędny do przygotowania młodego człowieka do dorosłego życia, mimo iż w zakresie opieki i pomocy w domu była zatrudniona opiekunka.

Reklama

Nigdy nie stosowaliśmy wobec Julii żadnych form przemocy – fizycznej, psychicznej, czy emocjonalnej. Nasze wymagania i konsekwencja w wychowaniu nie miały na celu ograniczenia Jej wolności, lecz służyły budowaniu Jej dojrzałości i odpowiedzialności.

Z wielkim bólem i niezrozumieniem przyjęliśmy rozpowszechniane przez naszą córkę informacje, jakoby miała być przez nas kontrolowana, śledzona, a także zaniedbywana, czy też mielibyśmy się nad nią znęcać psychicznie bądź w jakikolwiek inny sposób. Twierdzenia Julii, są całkowicie niezgodne z prawdą i stanowią nie tylko zamach na nasze dobre imię, ale również podważają 20 letni trud i serce, jakie wkładaliśmy w wychowanie Julii. Nigdy nie działaliśmy przeciwko niej – przeciwnie, nasze decyzje zawsze podyktowane były Jej dobrem, nawet jeśli nie zawsze były przez nią akceptowane.

Reklama

Zachowanie Julii w ostatnich latach, a zwłaszcza w ostatnim okresie, jest dla nas trudne do zrozumienia. Córka bez słowa wyjaśnienia zniknęła z domu, nie informując nas przez wiele tygodni, gdzie przebywa, nie odbierając telefonów, nie odpowiadając na wiadomości. Przez długi czas nie mieliśmy żadnej wiedzy o Jej stanie zdrowia oraz miejsca pobytu, bezpieczeństwie ani okolicznościach, w jakich się znalazła. Jako rodzice byliśmy pełni obaw i niepokoju. Szukaliśmy Jej z troski, a nie z potrzeby kontroli. W naturalny sposób podejmowaliśmy działania zmierzające do ustalenia miejsca Jej pobytu oraz nawiązania z nią kontaktu.

Tym bardziej niezrozumiałe i bolesne były dla nas postawy osób, z którymi Julia wówczas przebywała, w tym Jej obecnej rodziny, a w szczególności rodziców obecnego męża Julii, którzy – mimo wiedzy o naszych poszukiwaniach i zatroskaniu – nie podjęli żadnych prób kontaktu z nami, nie udzielili żadnych informacji, a wręcz, jak wynika z jednej z rozpraw sądowych, matka obecnego męża Julii oświadczyła, że świadomie zdecydowała się na milczenie i zatrzymanie Julii w ich domu. Trudno nam pojąć, jak inna matka, będąc świadomą cierpienia innych rodziców, a w szczególności innej matki, może nie wykazać podstawowej empatii, nie próbując nawet porozmawiać, wyjaśnić sytuacji, czy przekazać jakiejkolwiek informacji.

Reklama

Zarzuty dotyczące naszych rzekomych zaburzeń psychicznych, nękania czy też ingerencji w życie Julii, są bezpodstawne i godzą nie tylko w naszą godność osobistą, ale również w naszą reputację jako rodziców i ludzi. Gdyby rzeczywiście miały one miejsce, jak twierdzi Julia, to tym bardziej trudno zrozumieć, dlaczego nigdy wcześniej nie podniosła tych zarzutów przed nauczycielami, pedagogami, lekarzami, czy osobami trzecimi, które miały z nią styczność na przestrzeni 20 lat.

Zastanawia również fakt, że przez wiele lat, Julia będąc już osobą pełnoletnią i na tyle samodzielną, nadal mieszkała z nami, korzystała z naszego wsparcia, nie zgłaszając żadnych zastrzeżeń, co do warunków, w jakich żyje, ani co do sposobu, w jaki była traktowana.

Reklama

Potwierdzamy również, że brak kontaktu Julii przez tak długi okres z nami spowodował u nas stres sytuacyjny, załamanie nerwowe, rozpacz oraz jak u każdych kochających i zatroskanych rodziców tymczasowe załamanie psychiczne. Jesteśmy tylko i aż ludźmi i jak każdy z nas mamy uczucia, empatię oraz emocje, których zabrakło rodzicom przyszłego i obecnego męża Julii.

Obecne oskarżenia są dla nas nie tylko źródłem cierpienia, ale także stanowią powód do zdecydowanego działania na rzecz ochrony naszych dóbr osobistych. Rozważamy podjęcie stosownych kroków prawnych w związku z publicznym zniesławianiem, pomówieniami oraz naruszeniem naszych danych osobowych przez osoby trzecie, w tym redaktora „Wiadomości Łukowskich”, który – będąc blisko związany z rodziną męża Julii – opublikował treści naruszające naszą godność i dobre imię.

Reklama

Co więcej nie zrozumiałym jest zachowanie i postępowanie naszej córki Julii, która co faktycznie ma miejsce zawiadamiała organy ścigania, sądy oraz publikuje dokumenty będące wynikiem Jej działań wobec własnych rodziców.

Uważamy, że nikt nie ma prawa oceniać drugiego człowieka wyłącznie na podstawie jednostronnych relacji, zwłaszcza w sytuacji, gdy nie zapadły żadne wyroki sądowe, ani nie istnieją rozstrzygnięcia uprawnionych organów potwierdzające zasadność przedstawianych zarzutów.

Z bólem, lecz i z pełnym szacunkiem dla autonomicznej decyzji Julii Gens, oświadczamy, że zgodnie z Jej wolą rezygnujemy z jakichkolwiek prób nawiązywania kontaktu jako Jej adopcyjni rodzice, obecnie jak również w przyszłości. Nie będziemy wchodzić w relacje z nią, ani z Jej aktualną rodziną.

Reklama

Szanujemy Jej wybór, mimo że zadał nam on głęboki ból i pozostawił ślad, którego nie sposób zatrzeć. Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby być dla niej kochającymi i odpowiedzialnymi rodzicami. Jeśli nie jesteśmy w Jej oczach dobrą rodziną, pozostaje nam jedynie zaakceptować ten obraz i uszanować Jej ocenę, choć jest ona dla nas niezwykle krzywdząca i niesprawiedliwa.

Wierzymy jednak, że czas i doświadczenia życiowe zweryfikują postawy, przekonania i relacje. Może nadejdzie dzień, w którym Julia zrozumie, że osoby, które przez ponad dwie dekady starały się otaczać Ją miłością, dbałością i troską nie zasłużyły na odrzucenie i pogardę oraz publiczne rzucanie w nas błotem. Nasz dom i nasze serca pozostają dla niej otwarte nie z poczucia obowiązku, lecz z miłości, która mimo wszystko nie wygasła.

Reklama

Odnosząc się kolejnych insynuacji oraz publikowanych orzeczeń na stronie internetowej "Wiadomości Łukowskich" przez tym razem matkę męża Julii Gens, Beate L. – będącą Julii teściową, to oświadczamy, że publikowany WYROK NAKAZOWY związany z wezwaniem policji, wydany Sąd Rejonowy w Łukowie, III Wydział Karny – NIE ISTNIEJE w obrocie prawnym, został uchylony i co więcej nigdy nie wydano w tej sprawie wyroku, ani też uznano Teresy Brygidy Gens za winną jakiegokolwiek przestępstwa. O czym matka męża Julii, a zarazem Jej teściowa pełna negatywnych emocji i bezzasadnej nienawiści, o tym fakcie posiada pełną wiedzę. Zatem jest to kolejny dowód sposobu postrzegania działań matki, wobec innej matki oraz ojca i próby korygowania własnej postawy.

Z poważaniem:
Teresa Brygida Gens oraz Ryszard Antoni Gens

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/05/2025 21:49
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    WK - niezalogowany 2025-05-20 16:57:36

    to w końcu nie porwała tej córki sekta? Pani Teresa nie może się chyba zdecydować na jedną wersję historii

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    J-23 - niezalogowany 2025-07-24 20:41:18

    Z tego co wnoszę (z oświadczenia i artykułów, ale nie z Polsatu - nie ma dostępnego filmu) Julka miała zniknąć jeszcze, gdy była niepełnoletnia (bo teraz ma 19 lat). Mowa była o dziwnych znajomych przychodzących do Julki do domu. Obawy dotyczące sekty były, bo pewnie były przesłanki. Dlatego rodzice długo szukali i okazało się, że Julka jest w Łukowie, a więc wiele kilometrów od domu. Obie strony pewnie nerwowo reagują.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Łuków.TV




Reklama
Najnowsze wiadomości