Szczerze mówiąc, niedzielny poranek (12 lipca) nie zwiastował niczego dobrego. Kiedy ekipa ruszała z Łukowa nad jezioro Dratów, ściana deszczu za oknami samochodów potrafiła skutecznie odebrać chęci do jakiejkolwiek rywalizacji. Przełom nastąpił jednak w Kocku – czyli tam, gdzie mieszkał patron naszych zawodów, śp. Andrzej Sobolewski. Dokładnie nad miastem na niebie wyrosła piękna, potężna tęcza. Lepszego znaku i prognostyku na ten dzień po prostu nie mogliśmy sobie wymarzyć.
Na miejscu zameldowaliśmy się przed 6:00 rano. Żeby podkręcić morale, na zawodników od progu czekała gorąca kawa i herbata. Ale prawdziwym hitem – jak zresztą zawsze – okazał się konkretny swojski poczęstunek: świeży smalczyk i chrupiące ogóreczki, które osobiście przygotował nasz Prezes, Janusz Roman Tchorzewski. Potem poszło już ekspresowo: krótka odprawa, komputerowe losowanie stanowisk i chłopaki ruszyli nad wodę.
Kto choć raz był nad Dratowem, ten doskonale wie, jaka tam panuje zasada: na 10 wyjazdów wieje tam 11 razy. Tym razem jezioro postanowiło jednak kompletnie zaskoczyć i przywitało nas nienaturalną wręcz ciszą. Czy ten brak wiatru pokrzyżował szyki? Zdecydowanie tak.
Ryby były niesamowicie chimeryczne i trzeba było się mocno nagimnastykować, kombinować z przynętami i zanętami, żeby w ogóle skłonić je do współpracy. Żeby nie było za łatwo, w trakcie łowienia przeszła ulewa. Niby trwała tylko pół godziny, ale u części chłopaków skutecznie podcięła skrzydła i osłabiła i tak już kiepskie tego dnia nastroje. Na szczęście najlepsi przetrzymali kryzys.
W kategorii spławikowej klasą dla siebie był Mikołaj Sikora. Zmiażdżył system, kładąc na wagę równe 7365 g, czym bezapelacyjnie wygrał sektor A i całe zawody. Drugi stopień podium zgarnął zwycięzca sektora B – Marek Kupisz z wynikiem 6185 g. Trzecie miejsce rzutem na taśmę wywalczył Jerzy Sobolewski (5325 g), który w sektorze A musiał uznać wyższość jedynie Mikołaja. Tym samym jako Koło PZW Łuków Miasto mamy powody do dumy – dwóch naszych ludzi na podium!
W kategorii feeder walka szła na żyletki w jednym, wielkim 16-osobowym sektorze. Różnice w czołówce były dosłownie gramowe:
I miejsce: Robert Przybysz (2610 g) – wielkie brawa za wyczucie wody!
II miejsce: Nataniel Bartkiewicz (2540 g)
III miejsce: Marcin Kowalski (2370 g)
Zwycięzcy wrócili do domów z konkretnymi, profesjonalnymi koszami wędkarskimi od firmy Traper Fishing oraz pięknymi pucharami ufundowanymi przez nasz Zarząd Koła. Reszta nagrodzonych również nie odeszła z pustymi rękami – Traper dorzucił sporo świetnego sprzętu i akcesoriów. Po kilku godzinach machania wędkami przyszedł czas na regenerację, a o nasze żołądki zadbała niezawodna firma Krzysztofa Lachowskiego – „Lachówka”. Obiad był po prostu pyszny!
Oficjalnej dekoracji i wręczenia nagród dokonali Wiceprezes ds. Sportu Zarządu Okręgu PZW w Lublinie, kol. Sławomir Kasprzak, oraz Bartek Sobolewski (BSfishing). Dla Bartka to był zresztą wyjątkowo intensywny dzień – tym razem zamiast z wędką w ręku, biegał wokół stanowisk jako Sędzia Główny i jeden z głównych motorów napędowych całego memoriału. Klasa!
Z tego miejsca ogromnie dziękujemy każdemu z Was za przybycie, sportową walkę i super atmosferę. Wielkie ukłony kierujemy też w stronę firmy Traper za pomocną dłoń i wsparcie sprzętowe.
Teraz chwila oddechu, ale nasi zawodnicy nie zwalniają tempa. Już za tydzień ruszają do walki na Traper Cup. Z kolei za dwa tygodnie najlepsi z naszej ekipy – w tym Bartek Sobolewski – będą gryźć ziemię (i wodę!) na Spławikowym Grand Prix Polski. Imprezę na jeziorach Dratów i Krzczeń organizuje lubelski Okręg PZW, więc presja będzie spora. Koniecznie trzymajcie kciuki za Bartka!
My na własnym podwórku widzimy się dopiero we wrześniu – wtedy tradycyjnie spotkamy się nad Zalewem w Łukowie, żeby powalczyć o Puchar Amura.
Do zobaczenia nad wodą! Zarząd Koła PZW Łuków Miasto
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze