W Łukowie, przy ulicy Jana Pawła II, mieszkańcy zauważyli nawiercone otwory i uszkodzoną korę na jednym, najgrubszym dębie. „To nie są odwierty badawcze” – alarmuje radny Maciej Kazana. Obawy potwierdza również społeczniczka Beata Zdanowska, która mówi wprost: „Ktoś chce je zniszczyć”.
Na ulicy Jana Pawła II w Łukowie, w grupie wieloletnich dębów, najgrubsze drzewo zostało uszkodzone w podejrzany sposób – u jego podstawy wykonano nawierty oraz celowo obcięto fragmenty kory. Sprawę nagłośnił radny miejski Maciej Kazana, który powiadomił o sytuacji redakcję Łuków TV.
– „To nie są odwierty badawcze. Ktoś wykonał je najpewniej po to, by wlać jakąś szkodliwą substancję i zniszczyć drzewo” – ocenił Kazana. Jak się dowiedzieliśmy, uszkodzenie dotyczy tylko jednego dębu – największego w grupie.
Choć sprawa jeszcze nie została zgłoszona służbom, mieszkańcy liczą na to, że sprawca zgłosi się sam, zanim zostaną podjęte dalsze kroki.
Niepokój wśród mieszkańców potwierdza Beata Zdanowska, lokalna społeczniczka i członkini stowarzyszenia Polska 2050, która jako jedna z pierwszych zauważyła uszkodzenia.
– „Zauważyłam obciętą celowo korę i nawiercone otwory u podstawy drzewa” – relacjonuje. – „Miałam nadzieję, że może jacyś przyrodnicy badają jego kondycję, ale nikt nic o tym nie wie”.
Zdanowska przyznaje, że przez pewien czas nie łączyła tych uszkodzeń. – „Kora była obcięta już od kilku tygodni, ale myślałam, że to przypadek. Wczoraj zauważyłam nawierty. Teraz wygląda to bardzo podejrzanie” – mówi. – „Można nimi lać jakąś truciznę”.
Podkreśla, że drzewo ma dla niej również wartość sentymentalną. – „To mogą być dęby sadzone przez moich dziadków” – dodaje. – „Mieliśmy nadzieję, że ktoś je bada, chce ratować. Ale wygląda, że raczej chce zniszczyć”.
Redakcja ŁukówTV wystosowała pytania do Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM Łuków. Czekamy na odpowiedzi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze