Historia Szkoły Podstawowej nr 2 w Łukowie i dyrektorki, pani Edwardy Mazurkiewicz-Goławskiej. Jej determinacja pozwoliła uczynić szkołę najlepszym miejscem nauki w regionie. Zobacz, jakie wyjątkowe osiągnięcia wpłynęły na pamięć o niej.
Pamiętacie czasy, kiedy Szkoła Podstawowa numer 2 w Łukowie (tę, którą nazywamy po prostu „Dwójką”) była jednym z najlepszych miejsc do nauki w całym województwie? Za tym wielkim sukcesem stała jedna, niezwykła kobieta – pani Edwarda Mazurkiewicz-Goławska. Była dyrektorem, ale tak naprawdę była sercem i dobrym duchem szkoły. To historia o tym, jak wielkie chęci do pracy i ogromny zapał jednej osoby sprawiły, że łukowska „Dwójka” rozkwitła jak piękny ogród, do którego każdy chciał przyjść. Opowiemy Wam, co takiego zrobiła ta wspaniała pani dyrektor, że do dziś o niej pamiętamy.
Pani Edwarda urodziła się w styczniu 1937 roku. Do Łukowa, do Szkoły Podstawowej numer 2, przyszła pracować w 1955 roku. Zaczynała skromnie, ale miała wielkie ambicje. Cały czas chciała się uczyć i ciągle być lepsza w swoim fachu.
Ukończyła różne szkoły. Skończyła studia nauczycielskie w Łodzi w 1963 roku. Potem, od 1973 do 1977 roku, studiowała w Kielcach. Wtedy właśnie zdobyła tytuł magistra – to taka najważniejsza wiedza z dziedziny pedagogiki.
Jej kariera w szkole szybko się rozwijała. W 1966 roku została zastępcą dyrektora. Niedługo potem objęła już funkcję głównego dyrektora „Dwójki”. Co więcej, pani dyrektor pracowała też dla naszego miasta! Przez trzy kadencje była miejskim radnym.
Rozwój Szkoły Podstawowej nr 2 w Łukowie
Pani dyrektor miała jedno bardzo ważne zadanie: powiększyć szkołę. Szkoła była jej zdaniem za mała. Była skromna, ale bardzo uparta. To dzięki jej chęciom i staraniom budowa ruszyła w 1967 roku.
W 1970 roku stała się rzecz wspaniała: do szkoły dodano nowy budynek! Były tam trzy nowe sale lekcyjne. Te sale mieściły się przy ulicy Cieszkowizna. Całą nową szkołę uroczyście otworzono w listopadzie 1970 roku.
Wielkie brawa należą się też całemu zespołowi nauczycieli i rodzicom. Oni wszyscy pomagali upiększać i doposażać szkołę. Dyrektor dbała o to, żeby uczniowie mieli najlepszy sprzęt i pomoce naukowe.
Sukcesy i atmosfera w łukowskiej „Dwójce”
W szkole panowała super atmosfera. Była to mieszanka zapału do nauki i dużego szacunku. Nauczyciele byli świetnie wykształceni, i dlatego uczniowie mieli bardzo dobre wyniki. Często zdobywali wysokie miejsca w różnych konkursach i olimpiadach przedmiotowych.
Szkoła brała udział w konkursie na „Najpiękniejszą i najlepiej zorganizowaną szkołę” w całym województwie. Wygrała go, zajmując zaszczytne drugie miejsce! To był ogromny sukces dla całego Łukowa.
Pani Edwarda dbała też o zajęcia pozalekcyjne. Sama założyła na przykład kółko taneczne. Jej zespół artystyczny zdobył drugie miejsce na przeglądzie wojewódzkim. Dzięki temu wszystkiemu szkoła była prawdziwym centrum aktywności dla dzieci i młodzieży.
Nagrody i odejście z funkcji dyrektora
W swojej pracy pani dyrektor była wzorem. Wszystko, co robiła, było bardzo wysoko oceniane. Dostała za to wiele nagród i odznaczeń. Wśród nich jest na przykład Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (w 1976 roku) oraz Medal Komisji Edukacji Narodowej (w 1983 roku). To bardzo ważne wyróżnienia za jej oddanie szkole.
Dla pani Edwardy szkoła była jak własny dom. Nauczyła uczniów, żeby byli ambitni i przygotowywała ich do dorosłego życia. Kiedy żegnała się ze szkołą, zostawiła tam kawał swojego serca. Jak sama mówiła, szkoła, którą stworzyła i rozwinęła, była dla niej jak najukochańsze dziecko.
Na podstawie wspomnień Pani Mirosławy Krzywiec.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Cóż to były za czasy?!!! Cóż to była za ekipa?!!! tak wielu z tamtych nauczycieli już nie ma. W tym roku zmarła w lutym, moja mama - Jadwiga Domańska, która uczyła p. Edwardę chyba w Zagoździu, albo gdzieś tam... Także w tym roku, pod koniec października zmarła p. Danuta Pływacz - ze świetlicy, a "teraz" pani Dyrektor Edwarda... Nie ma już p. Zofii Gomołowej, p. Hanny Szajdziuk, p. Oli Walencik, p. Haliny Kełpińskiej..., p. Stanisławy Prokopowej (+2011) i wielu innych.
Cóż to były za czasy?!!! Cóż to była za ekipa?!!! tak wielu z tamtych nauczycieli już nie ma. W tym roku zmarła w lutym, moja mama - Jadwiga Domańska, która uczyła p. Edwardę chyba w Zagoździu, albo gdzieś tam... Także w tym roku, pod koniec października zmarła p. Danuta Pływacz - ze świetlicy, a "teraz" pani Dyrektor Edwarda... Nie ma już p. Zofii Gomołowej, p. Hanny Szajdziuk, p. Oli Walencik, p. Haliny Kełpińskiej..., p. Stanisławy Prokopowej (+2011) i wielu innych.