Majówkowy wypoczynek zamienił się w dramat. Nasza Czytelniczka spędzała spokojny dzień na działce w Krynce, gdy jej suczka została zaatakowana przez stado bezpańskich psów. Zwierzęta pojawiły się nagle i były agresywne. Właściciele działki musieli interweniować, by ratować swojego pupila. Teraz apelują do właścicieli psów o odpowiedzialność.
KRYNKA – Pani Ania, nasza Czytelniczka, zwróciła się do redakcji z prośbą o nagłośnienie niepokojącej sytuacji. Podczas majówkowego wypoczynku na działce, jej suczka Cola została zaatakowana przez stado zdziczałych psów.
– Byliśmy na działce w Krynce, spacerowaliśmy z córką przed ogrodzeniem, gdy nagle pojawiły się psy. Było ich kilka, całe stado. Zaczęły atakować moją Colę – relacjonuje pani Ania.
Właścicielka psa przebywała wówczas na działce
– Musieliśmy natychmiast interweniować. Razem z partnerem rzuciliśmy się, by obronić naszego psa. Psy wyglądały, jakby pojawiły się znikąd – dodaje pani Ania.
Po przepędzeniu zwierząt, stado wciąż krążyło w pobliżu działki.
– Zachowywały się, jakby chciały ponownie zaatakować. Dopiero kiedy wyszłam z kijem i ruszyłam w ich stronę, uciekły w kierunku lasu, za rzepakiem – opowiada nasza rozmówczyni.
Do zdarzenia doszło w rejonie starej leśniczówki w Krynce. Choć budynek już nie pełni swojej dawnej funkcji, okolica jest zamieszkała. Pani Ania nie chce zdradzać dokładnej lokalizacji działki ze względów bezpieczeństwa.
Pani Ania apeluje do właścicieli, którzy mogą rozpoznać swoje psy na zdjęciach lub nagraniach:
– Jeśli ktoś rozpoznaje swoje psy, powinien jak najszybciej się nimi zająć. Takie sytuacje nie mogą mieć miejsca. To zagrożenie nie tylko dla innych zwierząt, ale też dla ludzi – zwłaszcza dzieci.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze