Podczas ostatniej sesji Rady Miasta Łuków temat Zakładu Gospodarki Lokalowej wzbudził wiele emocji. Radni dopytywali burmistrza Piotra Płudowskiego o sytuację finansową jednostki, powody częstych zmian na stanowisku dyrektora oraz plany przekształcenia zakładu. W odpowiedzi usłyszeli m.in., że zobowiązania wobec miejskich spółek istnieją, ale pełne informacje na temat finansów będą dostępne dopiero po opracowaniu bilansu za ubiegły rok.
Jako pierwszy głos w sprawie ZGL zabrał radny Sebastian Ignaciuk, który poruszył kwestię rzekomych problemów z wypłatą pensji.
– „Dochodziły nas niepokojące informacje, że pracownicy nie otrzymali wynagrodzeń za styczeń i luty 2025 roku. Chciałbym to zweryfikować” – pytał radny.
Burmistrz Piotr Płudowski zapewnił, że pensje zostały wypłacone na czas.
– „Informacja jest taka, że na pewno wynagrodzenia za te dwa miesiące zostały wypłacone” – odpowiedział krótko włodarz miasta.
Znacznie ostrzej o sytuacji w ZGL wypowiedział się radny Bartłomiej Bryk, który podkreślił, że ciągła zmiana kierownictwa nie pozwala na stabilne zarządzanie jednostką.
– „Od października mieliśmy już trzech dyrektorów! Najpierw zrezygnował Jarosław Piekarski, potem po 2,5 miesiąca Marcin Mateńko. To nie jest tylko problem personalny, ale sygnał większego kryzysu. Nie da się skutecznie zarządzać jednostką, jeśli ciągle mamy zmianę kierownictwa” – mówił radny.
Według Bryka problemy kadrowe są tylko „wierzchołkiem góry lodowej”, a głównym problemem może być zła sytuacja finansowa zakładu.
– „Zakład boryka się z kłopotami finansowymi, rosną zobowiązania, a mieszkańcy oczekują inwestycji i poprawy standardu lokali komunalnych” – dodał radny.
Radny Bryk dopytywał burmistrza o aktualny stan finansów ZGL-u, zobowiązania wobec miejskich spółek oraz plan przekształcenia zakładu budżetowego w spółkę.
– „Czy burmistrz planuje otwarty konkurs na stanowisko dyrektora? Czy zostanie przeprowadzony audyt w jednostce?” – pytał radny, podkreślając, że odpowiedzi na te kwestie nie padły.
W odpowiedzi burmistrz Łukowa wskazał, że bilans finansowy jednostki zostanie przedstawiony radnym pod koniec marca, a problemy ZGL-u nie są nowe.
– „To historia, która ma ponad 20 lat. ZGL od początku był jednostką deficytową, ponieważ został wyodrębniony z naszej spółki PUIK jako jednostka niedochodowa” – tłumaczył Piotr Płudowski.
Podkreślił też, że w związku z planowaną zmianą formuły organizacyjnej najprawdopodobniej ZGL zostanie przekształcony w spółkę, co umożliwi realizację zadań także poza miastem, np. zarządzanie wspólnotami.
– „Na marcowej sesji Rady Miasta przedstawię propozycję przekształcenia. To może być płynne przejście do spółki, tak jak robi wiele samorządów” – zapowiedział burmistrz Łukowa.
Głos w dyskusji zabrał także zastępca burmistrza Mateusz Popławski, który stwierdził, że ZGL od zawsze był deficytowy, ale pełni istotną rolę w mieście.
– „Czynsze w mieszkaniach komunalnych i socjalnych nie mogą być wysokie, dlatego jednostka zawsze będzie potrzebować wsparcia finansowego” – wyjaśniał wiceburmistrz.
Według niego przekształcenie w spółkę pozwoli na większą elastyczność finansową i lepsze zarządzanie zobowiązaniami.
– „Mamy kilka wariantów, analizujemy je. Na marcowej sesji przedstawimy konkretne propozycje” – zapewnił Mateusz Popławski.
Zastępca burmistrza Mateusz Popławski odniósł się do sytuacji, porównując ZGL do PKS-u Powiatu Łukowskiego.
– „To bardzo dobre porównanie, ponieważ te dwie jednostki świadczą działalność deficytową. Przewozy pasażerskie w PKS-ie, podobnie jak podstawowa działalność ZGL-u, nie przynoszą zysków” – tłumaczył Mateusz Popławski.
Wiceburmistrz zwrócił uwagę, że choć PKS posiada dodatkowe źródła dochodu (stacja paliw, stacja kontroli pojazdów), to i tak wymaga regularnego dokapitalizowania przez Radę Powiatu Łukowskiego. W przypadku ZGL-u miasto nie ma takich możliwości, ponieważ obowiązujące przepisy prawne krępują działania burmistrza i radnych w sytuacjach kryzysowych.
Radni dopytywali również o ewentualny audyt finansowy w ZGL-u. Mateusz Popławski przypomniał, że podobna kontrola była już przeprowadzana w poprzedniej kadencji, ale nie przyniosła przełomowych wniosków.
– „Mamy Wydział Finansowy Urzędu Miasta, mamy główne księgowe w danych jednostkach. Żaden audytor nie policzy więcej, niż to, co już wiemy. A jeśli mamy świadomość, że podstawowa działalność ZGL-u jest deficytowa, to nie znajdziemy tu cudownego rozwiązania” – mówił zastępca burmistrza.
Decyzja o ewentualnym nowym audycie ma zapaść dopiero po analizie bilansu finansowego, który będzie gotowy pod koniec marca.
W kontekście przyszłości ZGL padło również pytanie o plan naprawczy. Popławski przypomniał, że już kilka lat temu radni domagali się takiego planu od ówczesnego burmistrza Dariusza Szustka oraz dyrektora ZGL Rzymowskiego.
– „Ja do tego planu dotarłem i odświeżyłem go. Papier wszystko przyjmie, ale tu potrzebne są konkretne działania. Najlepszym rozwiązaniem dla zakładu i dla wszystkich będzie dogłębna analiza tego tematu na komisjach” – podkreślił zastępca burmistrza.
Ostateczne rozwiązania w sprawie ZGL zostaną przedstawione radnym na sesji pod koniec marca, dokładnie 26 marca.
– „O te dwa tygodnie sytuacja się nie zmieni. Planowana kolejna sesja odbędzie się 26 marca i wtedy do tego tematu na pewno wrócimy” – zapowiedział Mateusz Popławski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Długi przejmie miasto i spłaci z naszych podatków. Potem dokapitalizuje spółkę z naszych podatków i obsadzie prezesem burmistrza z naszych podatków.... a potem może coś ta spółka zrobi jak dostanie pieniądze z miasta z naszych podatków. Genialne w swej prostocie.
Wypisz ,wymaluj,przypomina to sytuacje w PKS-ie.Przecież ta firma funkcjonuje dzięki dofinansowaniu,dokapitalizowaniu i innych formach pomocy publicznej czyli społecznej.Przypomnę tylko - jako spółka akcyjna,otrzymuje 50 % ,dofinansowania ze środków unijnych ,na budowę dworca autobusowego.Ostatnio pojawił się komunikat o odnowieniu taboru samochodowego.Nie podano tylko z jakich środków.Bardzo wątpliwe ,aby były to środki własne.Gdzie drwa rąbią ,tam wióry lecą.Zatem, gdy takim strumieniem dopływają środki zwane publicznymi - jest za co zatrudnić dyrektora d/s inwestycji czy godziwie wynagrodzić prezesa firmy.
Długi przejmie miasto i spłaci z naszych podatków. Potem dokapitalizuje spółkę z naszych podatków i obsadzie prezesem burmistrza z naszych podatków.... a potem może coś ta spółka zrobi jak dostanie pieniądze z miasta z naszych podatków. Genialne w swej prostocie.
Wypisz ,wymaluj,przypomina to sytuacje w PKS-ie.Przecież ta firma funkcjonuje dzięki dofinansowaniu,dokapitalizowaniu i innych formach pomocy publicznej czyli społecznej.Przypomnę tylko - jako spółka akcyjna,otrzymuje 50 % ,dofinansowania ze środków unijnych ,na budowę dworca autobusowego.Ostatnio pojawił się komunikat o odnowieniu taboru samochodowego.Nie podano tylko z jakich środków.Bardzo wątpliwe ,aby były to środki własne.Gdzie drwa rąbią ,tam wióry lecą.Zatem, gdy takim strumieniem dopływają środki zwane publicznymi - jest za co zatrudnić dyrektora d/s inwestycji czy godziwie wynagrodzić prezesa firmy.