Na ostatniej sesji Rady Miasta Łuków radny Bartłomiej Bryk ponownie poruszył temat barierek ustawionych na osiedlu Klimeckiego. Odpowiedzi udzielił radny Paweł Stoga, który uczestniczył w wizji lokalnej z przedstawicielami miasta i Zarządu Dróg Miejskich.
Podczas sesji radny Bartłomiej Bryk przypomniał o sprawie zabezpieczeń na alejkach osiedla Klimeckiego i zapytał, czy doszło do zapowiadanej wizji lokalnej:
– Jeśli dobrze kojarzę, to pan dyrektor Zarządu Dróg Miejskich, chyba radny Stoga, mieliście panowie wybrać się tam, przeprowadzić taką wizję lokalną. Chciałbym uzyskać informację, co panowie w trakcie tej wizji lokalnej ustalili – mówił radny.
Głos w tej sprawie zabrał radny Paweł Stoga, który potwierdził, że spotkanie się odbyło – mimo urlopu burmistrza Piotra Płudowskiego, by nie opóźniać sprawy. Na miejscu pojawili się m.in. przewodniczący Artur Czubaszek, radny Maciej Kazana oraz dyrektor Zarządu Dróg Miejskich.
– Obejrzeliśmy, zastanawialiśmy się jak rozwiązać tak naprawdę problem hulajnóg, bo to najbardziej chodziło o hulajnogi – relacjonował radny Stoga.
Wskazał, że ustawodawstwo ogranicza możliwości miasta:
– Nie byliśmy w stanie zmienić prawa (...). Jazda hulajnogami jest dopuszczona po chodniku, więc prawnie nie możemy wykluczyć możliwości poruszania się nimi po całej alejce.
W ramach lokalnych działań wykonano kilka modyfikacji. Zgodnie z sugestiami mieszkańców: ławeczki zostały przestawione w sposób umożliwiający obserwowanie dzieci na placach zabaw, naniesiono graficzne oznaczenia, wskazujące, po której stronie powinni poruszać się rowerzyści i użytkownicy hulajnóg.
Jak zaznaczył Stoga, oznaczenia są jedynie zaleceniami, a nie nakazami, ponieważ „nie ma możliwości prawnej egzekwowania kierunku jazdy hulajnogą”.
Wizja lokalna objęła także analizę ustawionych barierek spowalniających ruch na alejce. Jak stwierdził Paweł Stoga, choć rozwiązanie nie jest estetyczne, to innego sposobu na ograniczenie ryzyka potrąceń dzieci nie znaleziono.
– Barierki tak naprawdę wizualnie nie są ładne, ale to był jedyny możliwy sposób, żeby ustawić je tak, by coś dawały. Chodziło o to, żeby dzieci nie wpadały pod hulajnogi czy rowery, wybiegawszy z placu zabaw – tłumaczył radny.
Podkreślił również, że hulajnogi stanowią większe zagrożenie niż rowery, ze względu na wyższe prędkości i nagłe manewry. Zaznaczył, że miasto nie ma narzędzi prawnych ani zasobów kadrowych, by kontrolować użytkowników takich pojazdów:
– Nie jesteśmy policjantami i nie możemy wymagać, by Zarząd Dróg Miejskich zachowywał się jak służby porządkowe. Zrobiliśmy tyle, ile się dało na ten moment – podsumował.
O barierkach na osiedlu Klimeckiego dyskutowano już podczas jednej z wcześniejszych sesji. Wówczas radny Bartłomiej Bryk zgłaszał zastrzeżenia dotyczące widoczności barierek oraz funkcjonalności przestrzeni po ich ustawieniu. Podkreślał, że dzieci omijają przeszkody, wjeżdżając na tereny zielone, a same barierki mogą po zmroku stanowić zagrożenie.
Kwestia wzbudziła również zainteresowanie mieszkańców i lokalnych mediów społecznościowych. Wśród opinii pojawiały się zarówno głosy poparcia (wskazujące na wcześniejsze wypadki z udziałem dzieci), jak i krytyki – podnoszące argumenty o niskiej skuteczności rozwiązania i jego wizualnej uciążliwości.
Sprawa wróciła na sesji, ale – jak wskazuje odpowiedź radnych – większe zmiany nie są obecnie możliwe bez zmiany przepisów prawa krajowego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.