Reklama

Afera z TikToka uderza w firmę z Łukowa. Przewoźnik stał się zakładnikiem sporu agencji pracy z kierowcami

Lokalna firma transportowa z Łukowa znalazła się w centrum międzynarodowego skandalu po tym, jak w mediach społecznościowych oskarżono ją o niepłacenie kierowcom. W rzeczywistości łukowski przedsiębiorca padł ofiarą manipulacji agencji pracy tymczasowej, a unieruchomione w Holandii i Niemczech ciężarówki stały się celem walki o odzyskanie mienia i dobrego imienia firmy.

 W ostatnich dniach media społecznościowe, a w szczególności TikTok, zalała fala nagrań dotyczących dramatycznej sytuacji kierowców ciężarówek, którzy uwięźli na parkingach w Niemczech i Holandii. Z opublikowanych materiałów wynikał jednoznaczny przekaz: polski przewoźnik nie płaci swoim pracownikom, a zaległości sięgają setek tysięcy euro. Sprawa okazała się jednak znacznie bardziej zawiła, stanowiąc podręcznikowy przykład tego, jak łatwo w sieci wydać wyrok na podstawie niepełnych informacji.

Protest na parkingach w Niemczech i Holandii

Afera rozpoczęła się na jednym z niemieckich parkingów, gdzie 25 zestawów ciężarowych należących do firmy MBC Trans z Łukowa zostało unieruchomionych przez protestujących kierowców. Białoruscy szoferzy domagali się wypłaty zaległych wynagrodzeń za lipiec, sierpień i wrzesień – łącznie około 150 tys. euro – a także zapłaty z góry za październik.

Reklama

Gdy do akcji wkroczyła niemiecka policja, większość kierowców, obawiając się stanowczej interwencji służb, przeniosła się do holenderskiego Venlo. W Holandii lokalne organa ścigania uznały sprawę za spór cywilno-prawny i odmówiły bezpośredniej interwencji, co z kolei umożliwiło kontynuowanie blokady pojazdów. Co więcej, w sprawę początkowo zaangażował się holenderski związek zawodowy FNV, stając po stronie protestujących.

Kto komu naprawdę nie zapłacił?

Jak wynika z ustaleń oraz stanowiska przedstawionego przez radcę prawnego MBC Trans, Damiana Nartowskiego z kancelarii WN Legal Wątrobiński Nartowski, protestujący kierowcy nie są i nigdy nie byli bezpośrednio zatrudnieni przez firmę z Łukowa.

Reklama

Pojazdy MBC Trans były obsługiwane przez kierowców rekrutowanych i zatrudnianych przez agencję pracy tymczasowej Super Job z Warszawy, prowadzoną przez obywateli ze wschodu. Zgodnie z umową i polskimi przepisami, polski przewoźnik regulował faktury wystawiane przez agencję – co potwierdzają przedstawione dowody wpłat i przelewów. To agencja Super Job była zobowiązana do przekazywania wynagrodzeń kierowcom oraz odprowadzania stosownych składek. Pieniądze jednak nie trafiły do pracowników, a przedstawiciele agencji próbowali obarczyć odpowiedzialnością MBC Trans, podżegając kierowców do strajku.

Po przedstawieniu dokumentacji finansowej holenderskiemu związkowi zawodowemu FNV, stanowisko organizacji uległo zmianie. Materiały dowodowe jasno wskazują, że polska spółka wywiązała się ze swoich zobowiązań finansowych wobec pośrednika.

Reklama

Unieruchomiona flota i walka o odzyskanie mienia

Sytuacja stała się krytyczna dla łukowskiego przedsiębiorstwa dysponującego flotą ponad 100 pojazdów. Kierowcy odcięli systemy telematyczne w pojazdach, uniemożliwiając lokalizację ciężarówek i ładunków. Zdalna blokada zapłonu również została przez protestujących zneutralizowana.

Na miejsce udał się dyrektor MBC Trans, aby prowadzić bezpośrednie negocjacje. Dzięki interwencji niemieckiej policji oraz rozmowom w Holandii udało się odzyskać część zestawów, jednak proces odzyskiwania pozostałej floty wciąż trwa.

Reklama

Wyrok wydany w mediach społecznościowych

Sprawa MBC Trans z Łukowa pokazuje rosnący problem bezbronności przedsiębiorców wobec jednostronnych przekazów internetowych. Filmy na TikToku generują ogromne zasięgi, a narracja o „poszkodowanym pracowniku” natychmiast zyskuje współczucie opinii publicznej. Tymczasem specyfika umów z agencjami pracy tymczasowej sprawia, że to przewoźnik staje się zakładnikiem w sporze, na który nie miał bezpośredniego wpływu.

Rozgoryczenie i wściekłość kierowców pozbawionych środków do życia są w pełni zrozumiałe, jednak skierowanie roszczeń wobec podmiotu, który rzetelnie opłacił faktury pośrednika, uderza w niewinną stronę konfliktu. Przedsiębiorstwo z Łukowa znalazło się w sytuacji zagrożenia płynności, walcząc nie tylko o odzyskanie majątku, ale i o dobre imię w obliczu internetowej nagonki.

Reklama

Źródło tekstu: Tymon Grabowski, „Kierowcy polskiej firmy transportowej utknęli w Holandii. Prostujemy aferę z TikToka”

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/10/2026 20:26
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Łuków.TV




Reklama
Najnowsze wiadomości