Straż pożarna, policja i pogotowie postawione w stan gotowości po zgłoszeniu o rzekomo pobitym mężczyźnie podczas libacji alkoholowej. Na miejscu okazało się, że wszystko było wymysłem pijanych zgłaszających. Grożą im teraz konsekwencje prawne.
W poniedziałek po godz. 5 rano strażacy otrzymali zgłoszenie o potrzebie otwarcia drzwi w mieszkaniu na ulicy Żelechowskiej w Łukowie, gdzie miał przebywać pobity mężczyzna wymagający pilnej pomocy. Po przybyciu na miejsce służby zastały dwóch nietrzeźwych mężczyzn, którzy alarmowali o rzekomym dramacie.
Na miejscu interweniowała również policja oraz zespół ratownictwa medycznego, jednak szybko okazało się, że pomoc nie była potrzebna.
Pobicia nigdy nie było, a wezwanie okazało się efektem nietrzeźwego zachowania mężczyzn przebywających w mieszkaniu.
Jak poinformował dyżurny policji młodszy aspirant Maciej Zdunek, wezwanie służb było całkowicie bezpodstawne. Dwóch mężczyzn, znajdujących się pod wpływem alkoholu, nie miało żadnego powodu, by alarmować o sytuacji kryzysowej. W związku z tym policja prowadzi postępowanie w kierunku artykułu 66 Kodeksu wykroczeń, który za fałszywe wezwania przewiduje wysokie kary.
Za fałszywe wezwanie służb ratunkowych mężczyznom grożą poważne konsekwencje prawne. Zgodnie z art. 66 Kodeksu wykroczeń, za bezpodstawne alarmowanie straży pożarnej, policji czy pogotowia można otrzymać grzywnę w wysokości nawet 1500 złotych, a w skrajnych przypadkach grozi również areszt do 30 dni. Dodatkowo zgłaszający mogą zostać obciążeni kosztami całej interwencji, które mogą sięgać nawet kilku tysięcy złotych. Policja podkreśla, że takie działania odciągają służby od realnych zdarzeń, w których ich pomoc może decydować o życiu i zdrowiu poszkodowanych.
Policja apeluje o rozwagę i odpowiedzialność w korzystaniu z numerów alarmowych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze