To jedna z tych historii z czasów wojny, które w naszym regionie zna niemal każdy, ale co roku poruszają tak samo. 20 lipca 1944 roku w lesie Kryńszczak pod Gręzówką młodzi chłopcy z Armii Krajowej stanęli do walecznego starcia z wycofującym się wojskiem niemieckim. W najbliższą niedzielę, 26 lipca, znów spotkamy się, by oddać hołd 25 bohaterom, którzy oddali życie za wolną Polskę.
Do udziału w uroczystościach serdecznie zapraszają Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej (Koła w Łukowie i Trzebieszowie) oraz Parafia św. Brata Alberta w Łukowie.
Godz. 12:00 – Msza Święta w kościele pw. św. Brata Alberta w Łukowie. Będziemy modlić się w intencji poległych żołnierzy AK, którzy oddali życie pod Gręzówką w ramach akcji „Burza”.
Złożenie kwiatów na cmentarzu św. Rocha – po nabożeństwie przejdziemy na cmentarz, by zapalić znicze i złożyć wieńce przy grobowcu-pomniku partyzantów.
Hołd w lesie Kryńszczak – przejazd przed pomnik w miejscu samej potyczki, gdzie spoczną pamiątkowe wiązanki.
Ognisko w Klimkach – oficjalne obchody zakończymy tradycyjnym, wspólnym spotkaniem przy ogniu w obozie partyzanckim.
Sama bitwa była epizodem niezwykle dynamicznym, a zarazem tragicznym. 20 lipca 1944 roku na trasie Łuków – Siedlce (dzisiejsza DK63) 64-osobowa grupa partyzantów pod dowództwem ppor. Feliksa Bary ps. „Zbyszek” ruszyła do natarcia na sztabowy samochód niemiecki. Celem było zdobycie broni oraz tajnych planów wojskowych wycofującego się wroga.
Błyskawiczny atak zaskoczył Niemców – akcja trwała zaledwie pięć minut. Polacy przejęli cenny sprzęt i dokumenty, po czym podpalili auto. Niestety, w trakcie odwrotu przez kolonię Gręzówka partyzanci dostali się pod huraganowy ostrzał z broni automatycznej.
Na polu walki zostało 25 bardzo młodych żołnierzy, w tym jedyna kobieta w tym oddziale – sanitariuszka Jadwiga Szulc-Holnicka ps. „Wisia”. Listy kondolencyjne do ich rodzin wysłał wtedy sam komendant Obwodu Łuków, kpt. Franciszek Lenarczyk ps. „Feliks”.
Z upamiętnieniem tej tragedii wiąże się też historia, o której mało kto pamięta. W 1984 roku w lesie Kryńszczak odsłonięto pomnik z ważącą 70 kilogramów mosiężną tablicą. Dziesięć lat później – w kwietniu 1994 roku – złodzieje odkręcili ją i próbowali ukraść. Prawdopodobnie ktoś ich spłoszył, bo ważący niemal centnar pamiątkowy odlew porzucili kilkadziesiąt metrów dalej między drzewami.
Żeby nie narażać pamiątki na kolejne dewastacje, fundatorzy postanowili przenieść oryginalną tablicę w bezpieczne miejsce. Od 1999 roku wisi ona w kościele pw. św. Brata Alberta w Łukowie (w lesie zamontowano jej wierną replikę). Tuż obok niej w łukowskiej świątyni można dziś zobaczyć także replikę sztandaru bojowego I batalionu 35. Pułku Piechoty AK z Jaty oraz urnę z ziemią zebraną bezpośrednio z pola bitwy pod Gręzówką.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze