Wędkarskie koło Łuków Miasto połączyło siły z ekipa z Zakładu Aktywności Zawodowej i ruszyło w teren, by ogarnąć otoczenie naszych zbiorników. Efekty widać gołym okiem, choć niestety nie zabrakło też powracających, stałych problemów.
Koniec z kleszczami i trawa po kolana nad Zalewem
Najpierw prace objęły tzw. mały dołek nad łukowskim Zalewem. Mieszkańcy od jakiegoś czasu prosili o możliwość wykoszenia korony wału, by dało się spokojnie pospacerować wokół tej bardziej dzikiej części wody. Społecznicy zareagowali błyskawicznie – ścieżka jest już wykoszona, więc można spacerować bez przedzierania się przez gąszcz i ryzyka złapania kleszcza. Niestety, przy okazji aż kłuje w oczy fatalny stan wody – zbiornik wyraźnie wysycha, co wpisuje się w problem suszy dotykający cały kraj.
Domaszki zarzucone śmieciami. Miarka się przebrała
Zdecydowanie gorsze nastroje panują nad zbiornikiem Domaszki. To, co dzieje się w rejonie tzw. olszyn, trudno nazwać inaczej niż obrazem nędzy i rozpaczy. Brzegi są dosłownie zasypane śmieciami. Najbardziej bulwersuje fakt, że odpady zostawiają często ludzie, którzy przyjeżdżają nad wodę autami – skoro mieli siłę przywieźć pełne butelki i opakowania, tym bardziej powinni zabrać puste ze sobą. Wędkarze zapowiadają koniec pobłażliwości: sprawcy będą zgłaszani bezpośrednio do Państwowej Straży Rybackiej.

Ukłon w stronę ZAZ-u i apel do mieszkańców
Koło Łuków Miasto po raz kolejny dziękuje za wsparcie ekipie z łukowskiego ZAZ-u. Ich roboty porządkowe i ogrodnicze to czysta profeska, dlatego społeczność szczerze poleca ich usługi wszystkim, którzy szukają rzetelnych rąk do pracy.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!