Radny Maciej Kazana zaproponował, aby w planowanym parku kieszonkowym przy ul. Zygmunta Krasińskiego uwzględnić infrastrukturę pod ewentualną budowę mini tężni solankowej. Władze Łukowa sprawdziły ten pomysł, ale sprawa wcale nie jest taka prosta. Okazuje się, że żeby tężnia mogła tam stanąć, miasto musiałoby zrezygnować z czegoś innego – na przykład z zaplanowanego boiska do piłki nożnej.
Długa droga do parków kieszonkowych
Cała historia wpisuje się w unijny projekt adaptacji Łukowa do zmian klimatu, na który samorząd zdobył dofinansowanie we wrześniu 2025 roku. W ramach umowy miasto zobowiązało się do zagospodarowania terenu między ulicami Międzyrzecką, Staropijarską i Zdanowskiego oraz budowy dwóch parków kieszonkowych – przy ul. 700-lecia i właśnie przy ul. Krasińskiego. Prace nad pierwszym z tych zadań już trwają.
Z parkiem przy ul. Krasińskiego od początku było jednak sporo zamieszkania. Jak wyjaśnia w odpowiedzi na interpelację burmistrz Piotr Płudowski, w trakcie prac nad dokumentacją wyszły na jaw liczne kolizje z podziemną i drogową infrastrukturą. Trzeba było nieznacznie zmniejszyć teren, ograniczyć część nasadzeń, a jednocześnie – na życzenie – dorzucić do projektu plac zabaw dla dzieci i młodzieży. Na dodatek biurokracja dała o sobie znać: na zielone światło i podpisanie aneksu z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska miasto czekało ponad pół roku, aż do lipca 2026 roku. Teraz dokumentacja jest gotowa, a ogłoszenie przetargu na oba parki zaplanowano na przełom września i października.
Dlaczego tężnia to logistyczne wyzwanie?
Skoro dokument i tak powstawał na nowo, czy nie można było od razu pomyśleć o przyłączach? Burmistrz tłumaczy, że w przypadku tężni tradycyjne myślenie o instalacjach średnio się sprawdza. Urządzenie to nie wymaga podpięcia do sieci wodociągowej, a prąd do zasilania pomp można bez problemu pociągnąć z małych paneli fotowoltaicznych.
Schody zaczynają się przy elementach podziemnych i przestrzennych. Tężnia potrzebuje głębokiego zbiornika na solankę oraz dedykowanego układu pomp, który dobiera się ściśle pod konkretną wielkość konstrukcji. Co więcej, wokół musi powstać strefa buforowa dla spacerowiczów – a ponieważ unosząca się mgiełka stale wilży teren, wymaga to odpowiedniego utwardzenia nawierzchni. Do dochodzi proza życia: ktoś musi tę solankę dowozić i wymieniać tarninę, więc teren musi zapewniać wygodny dojazd dla samochodu technicznego.
Wybór jest bezwzględny
Rachunek przestrzenny w parku przy ul. Krasińskiego okazał się nieubłagany. Teren ma być bogato zagospodarowany rekreacyjnie i sportowo, przez co każdy metr kwadratowy jest na wagę złota.
Analiza wykazała, że zmieszczenie tam tężni wraz z całym podziemnym zapleczem i strefą wokół niej byłoby możliwe tylko pod jednym warunkiem: miasto musiałoby całkowicie zrezygnować z zaplanowanego mini boiska do piłki nożnej o wymiarach 10x17,5 metra. Władze uznały, że taka zamiana nie ma uzasadnienia. Park kieszonkowy przy ul. Krasińskiego powstanie więc zgodnie z planem – z placem zabaw i pełną infrastrukturą sportową, ale bez tężni solankowej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze