Śledztwo w sprawie byłego organisty nabiera tempa! Jak informuje Dziennik Wschodni, w jego wiadomościach znaleziono treści pornograficzne oraz zdjęcia innych nieletnich. Prokuratura bada, czy lista poszkodowanych może się wydłużyć.
Sprawa wyszła na jaw w styczniu, gdy matka chłopca zauważyła, że jej syn często koresponduje na Messengerze z organistą. Gdy rodzice sprawdzili jego telefon, znaleźli materiały, które ich przeraziły.
- To była pornografia, rozebrane zdjęcia organisty i różne dziwne wiadomości – mówi ojciec 15-latka w rozmowie z Dziennikiem Wschodnim. – Nie mogłem w to uwierzyć. Ten człowiek miał być autorytetem!
Rodzina natychmiast zgłosiła sprawę do prokuratury. W tym samym czasie organista niespodziewanie złożył rezygnację z pracy w parafii po 18 latach posługi.
Ojciec 15-latka dobrowolnie przekazał telefon syna organom ścigania. Jak ujawnia, w wiadomościach znaleziono nie tylko zdjęcia organisty, ale także inne materiały z udziałem małoletnich.
- Powiadomiłem inne rodziny i wiem, że będą kolejne zawiadomienia – mówi ojciec chłopca. – To dopiero czubek góry lodowej!
Rodzice podejrzewają, że ich syn nie był jedyną osobą, z którą organista prowadził takie rozmowy. Mężczyzna przez 18 lat pełnił swoją funkcję w parafii, co rodzi pytania o to, czy mogło dojść do innych incydentów.
- Mój syn był uzdolniony muzycznie, śpiewał psalmy, grał na organach. Ten człowiek właśnie tym go zwabił – dodaje ojciec chłopca.
Po ujawnieniu sprawy 15-latek całkowicie odwrócił się od Kościoła – przestał przyjmować sakramenty i nie chodzi już na msze.
Na początku Prokuratura Rejonowa w Łukowie prowadziła jedynie czynności sprawdzające. Jednak jak informuje Dziennik Wschodni, prokurator Jolanta Niewęgłowska, śledztwo przeszło na nowy etap – oficjalnie wszczęto dochodzenie z artykułu 200a §1 Kodeksu Karnego.
- Obecnie analizujemy materiał dowodowy, w tym dane z nośników elektronicznych. Jeśli okaże się, że istnieją podstawy do postawienia zarzutów, podejmiemy kolejne działania – podkreśla prokurator.
Przepis, na podstawie którego prowadzone jest dochodzenie, mówi o „elektronicznej seksualnej korupcji małoletniego”. Grozi za to kara do 3 lat więzienia. Na ten moment nikt formalnie nie usłyszał zarzutów, jednak dochodzenie trwa.
Po nagłośnieniu sprawy, Kuria Diecezji Siedleckiej poinformowała, że nie prowadzi własnego dochodzenia, a zgłosiła sprawę do prokuratury. Rzecznik kurii, ks. dr Paweł Bielecki, stwierdził, że:
- W związku z otrzymanym zgłoszeniem o podejrzeniu naruszenia kościelnych standardów ochrony dzieci i młodzieży, diecezja podjęła przewidziane prawem działania i przekazała sprawę organom państwowym. Nie prowadzimy dalszych wewnętrznych postępowań.
Nie wszyscy wierni zgadzają się z takim podejściem. W Łukowie huczy od plotek, a wielu mieszkańców zadaje pytanie – czy przez lata nikt naprawdę nie zauważył niepokojącego zachowania organisty?
Sprawa wciąż jest w toku. Prokuratura może zabezpieczyć także inne urządzenia elektroniczne należące do byłego organisty, by sprawdzić, czy kontaktował się z większą liczbą nieletnich.
Ojciec 15-latka zapowiada dalsze kroki i liczy, że inni poszkodowani także zgłoszą się do śledczych.
Na razie dochodzenie trwa, a kolejne osoby mogą zgłosić się do prokuratury.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Kto takie wrażliwe informacje przekazuje mediom? Jeśli chce się chronić młodzieńca, to kto pozwala mediom na upublicznianie.Prokuratura jest od tego.Małe środowisko, wszyscy się znają, a tata chętnie opowiada mediom o sprawie, dziwne trochę.Zamiast chronić dziecko wystawia go publice.Mówiąc że chodził śpiewać to już wiadomo kto to.
"Mój syn był uzdolniony muzycznie, śpiewał psalmy, grał na organach. Ten człowiek właśnie tym go zwabił" to mówi ojciec mediom. Szok, chce go chronić, czy może ośmieszyć? To nie jest ochrona dla dziecka.To wystawienie go na tacy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Kto takie wrażliwe informacje przekazuje mediom? Jeśli chce się chronić młodzieńca, to kto pozwala mediom na upublicznianie.Prokuratura jest od tego.Małe środowisko, wszyscy się znają, a tata chętnie opowiada mediom o sprawie, dziwne trochę.Zamiast chronić dziecko wystawia go publice.Mówiąc że chodził śpiewać to już wiadomo kto to.
"Mój syn był uzdolniony muzycznie, śpiewał psalmy, grał na organach. Ten człowiek właśnie tym go zwabił" to mówi ojciec mediom. Szok, chce go chronić, czy może ośmieszyć? To nie jest ochrona dla dziecka.To wystawienie go na tacy.