Kiedy większość z nas zasiadała do wigilijnej kolacji albo cieszyła się czasem z rodziną, nasi ratownicy niemal bez przerwy byli w ruchu. Od Wigilii aż do poniedziałku strażacy interweniowali 22 razy. Statystyka pokazuje smutną prawdę, że w te kilka dni pomoc była potrzebna średnio co kilka godzin. Wyjazdy dotyczyły zarówno groźnych pożarów, jak i wypadków na drogach czy skutków wichury.
Najwięcej niepokoju przyniosły pożary budynków, które wybuchły w Czarnej w gminie Serokomla, w Żdżarach w gminie Łuków oraz w miejscowości Ogniwo w gminie Stanin. Oprócz walki z ogniem trawiącym domy, strażacy musieli też gasić płonący samochód i kontener na śmieci na cmentarzu. Aż cztery razy wyjeżdżali do płonącej sadzy w kominach. To częsty problem w mroźne dni, który może skończyć się tragicznie, jeśli w porę nie zareagujemy na dym w domu.
Pożary to jednak tylko część ich pracy w te święta. Trzynaście razy ratownicy mierzyli się z tak zwanymi miejscowymi zagrożeniami. Na drogach powiatu doszło do pięciu groźnych zdarzeń, przy których niezbędna była pomoc mundurowych. Silny wiatr również nie odpuszczał, łamiąc drzewa i blokując przejazdy w pięciu różnych miejscach. Strażacy dwukrotnie pomagali przy siłowym otwieraniu mieszkań, a raz udzielali pomocy medycznej rannemu człowiekowi.
Zwieńczeniem tych trudnych dni był bardzo wzruszający i smutny moment, który miał miejsce 28 grudnia. O godzinie 18:00 na ulicach naszych miejscowości zawyły syreny i rozbłysły niebieskie światła wozów strażackich. Ratownicy z Państwowej Straży Pożarnej w Łukowie oraz ochotnicy z całego powiatu stanęli w milczeniu, by oddać hołd swojemu koledze. Druh zmarł nagle podczas wyjazdu na akcję, niosąc pomoc do samego końca.
Źródło: Opracowanie zespół prasowy KP PSP w Łukowie oraz materiały Komendy Wojewódzkiej PSP w Lublinie. Zdjęcia udostępniły jednostki OSP z powiatu łukowskiego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze