Szkolenie strażaków w Krzywdzie z użyciem nowego sprzętu ratowniczego. Druhowie ćwiczyli ratowanie z wysokości, zdobywając techniki i pewność siebie. Inwestycja w sprzęt to dowód zaangażowania w bezpieczeństwo społeczności.
Druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Krzywdzie mają za sobą pracowity czas, który poświęcili na naukę trudnej sztuki ratowania ludzi z wysokości. Jednostka wzbogaciła się o profesjonalny sprzęt wspinaczkowy, a co najważniejsze, strażacy kupili go za własne, wypracowane przez OSP pieniądze. Żeby nowe liny i uprzęże nie leżały bezczynnie w szafach, ratownicy przeszli solidny trening pod okiem doświadczonych kolegów po fachu. Teraz, gdy przyjdzie im ściągać kogoś z dachu albo wysokiego piętra, będą działać pewniej i znacznie szybciej. Taka nauka jest dla nich jak polisa ubezpieczeniowa, bo w czasie prawdziwego pożaru nie ma miejsca na błędy czy zastanawianie się, jak zawiązać węzeł.
W remizie w Krzywdzie zrobiło się tłoczno od lin i uprzęży. Strażacy ćwiczyli, jak bezpiecznie pracować wiele metrów nad ziemią i jak pilnować się nawzajem, żeby nikt nie spadł podczas akcji. Wiedzę przekazywali im prawdziwi pasjonaci, czyli Mateusz Kot, który dowodzi jednostką w Krzywdzie i na co dzień pracuje w siedleckiej straży, oraz Szymon Kędra z komendy w Łukowie. Dzięki ich wskazówkom druhowie poznali techniki, które pozwalają czuć się pewnie nawet na dużej wysokości. Strażacy uczyli się, jak wykorzystać każdy element wyposażenia, by pomoc nadeszła na czas, a ratownik wrócił do domu cały i zdrowy.
Całe szkolenie odbyło się na sprzęcie, który pachnie jeszcze nowością. Do jednostki trafiło dwanaście solidnych karabinków, specjalne pętle wspinaczkowe i lonże, które pozwalają przypiąć się do bezpiecznych punktów. Strażacy zainwestowali też w trzy długie liny, z których największa ma aż pięćdziesiąt metrów długości. W zestawie znalazły się również szelki bezpieczeństwa i nowoczesny przyrząd zjazdowy o nazwie I’D. To narzędzia, które dają strażakom ogromne możliwości tam, gdzie zwykła drabina nie wystarczy. Sam fakt, że strażacy sfinansowali to z własnej kasy, pokazuje, jak bardzo zależy im na sprawnym pomaganiu sąsiadom.
Każdy taki trening i każda nowa lina w bagażniku wozu strażackiego to większy spokój dla mieszkańców całej okolicy. Strażacy z Krzywdy udowodnili, że nie czekają z założonymi rękami, tylko biorą sprawy w swoje ręce i ciągle się rozwijają. Dzięki temu, że druhowie tak ambitnie podeszli do zajęć, jednostka stała się znacznie silniejsza i lepiej przygotowana na trudne sytuacje. To zasługa zarówno prowadzących, którzy podzielili się cennym doświadczeniem, jak i samych strażaków, którym po prostu chce się uczyć.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze