Spotkanie świąteczne strażaków w Łukowie - wspólny czas, życzenia i bliskość. Kapelan błogosławi, kapitan dziękuje za służbę, a opłatek jednoczy. Relacja z uroczystości.
W czwartek, 19 grudnia 2025 roku, w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Łukowie zrobiło się wyjątkowo uroczyście. Przy jednym stole zasiedli czynni funkcjonariusze, pracownicy cywilni oraz ci, którzy od lat cieszą się już zasłużoną emeryturą. To jeden z tych rzadkich momentów w roku, kiedy syreny milkną, a pośpiech ustępuje miejsca spokojnej rozmowie. W codziennym pędzie, gdzie każda sekunda bywa na wagę złota, strażacy znaleźli czas, by zwyczajnie ze sobą pobyć i poczuć bliskość nadchodzących świąt. To trochę tak, jak w dużej, wielopokoleniowej rodzinie, która odkłada wszystkie narzędzia, by spojrzeć sobie w oczy i po prostu podziękować za kolejny wspólny rok.

Życzenia bożonarodzeniowe
Gospodarz spotkania, starszy kapitan Konrad Turski, skierował do swoich ludzi słowa pełne szczerego uznania. Komendant dziękował za każdą niebezpieczną akcję, za opanowanie w najtrudniejszych chwilach i za to, że mieszkańcy powiatu łukowskiego mogą spać spokojnie. Życzenia popłynęły nie tylko do mundurowych, ale i do ich rodzin, które często z niepokojem czekają na powrót bliskich ze służby. Ciepło wspomniano również o emerytach, bo choć mundur odwiesili do szafy, dla młodszych kolegów wciąż pozostają ważnymi mentorami i częścią strażackiej braci.
Błogosławieństwo kapelana
Ważnym punktem uroczystości była obecność księdza kanonika Andrzeja Kieliszka, kapelana powiatowego strażaków. Duchowny pobłogosławił zebranych i poświęcił leżące na stołach opłatki. Przypomniał przy tym, że pod twardym mundurem zawsze bije serce gotowe do niesienia dobra, a wzajemna życzliwość jest tak samo ważna, jak profesjonalny sprzęt ratowniczy. Wspólna chwila refleksji pozwoliła ratownikom choć na moment odciąć się od wspomnień o pożarach czy trudnych interwencjach na drogach.
Wspólny opłatek
Gdy nadszedł czas łamania się opłatkiem, sala wypełniła się szeptem życzeń i uściskami dłoni. To właśnie wtedy najlepiej widać, jak silne więzi łączą łukowskich strażaków. Symboliczne dzielenie się chlebem było znakiem jedności i obietnicą, że w razie niebezpieczeństwa znów ramię w ramię ruszą do pomocy. Spotkanie zakończyło się w atmosferze wzajemnego szacunku i spokoju, którego wszystkim życzono najwięcej. To był dzień, w którym najważniejsza okazała się obecność drugiego człowieka i poczucie, że w tej trudnej służbie nikt nie jest sam.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze