W Siedlcach odbył się pogrzeb Mikołaja Mielnika, ojca chorego na nerki Emila, który do ostatnich dni życia walczył o zapewnienie dziecku bezpiecznej przyszłości. Chłopiec trafił już pod opiekę wybranych przez ojca rodziców zastępczych.
W środę, 29 maja, na Cmentarzu Janowskim w Siedlcach odbył się pogrzeb Mikołaja Mielnika, który zmarł 25 maja po długiej walce z zaawansowanym rakiem płuc. Mężczyzna miał 62 lata. Do końca życia jego najważniejszym celem było zapewnienie opieki swojemu 9-letniemu synowi Emilowi, cierpiącemu na wrodzoną niewydolność nerek.
Jak informują media, w ostatnich tygodniach życia Mikołaj Mielnik przebywał w hospicjum. W tym czasie Emil był już pod opieką nowej, wybranej wcześniej rodziny zastępczej. W uroczystościach pogrzebowych uczestniczyli nowi opiekunowie chłopca, pochodzący z tych samych okolic co dziecko.
Z relacji dziennikarki programu "Uwaga!", wynika, że Emil czuje się w nowym domu dobrze, a obecność rodziców zastępczych była niezwykle istotna w ostatnim etapie choroby jego ojca.
Jeszcze w marcu Mikołaj Mielnik udzielił wywiadu dziennikarzom, w którym mówił, że nie zgodzi się na odebranie mu praw rodzicielskich, dopóki żyje. Wiedząc jednak, że jego stan się pogarsza, wcześniej przygotował odpowiednie dokumenty i porozumiał się z rodziną gotową przejąć opiekę nad dzieckiem.
Emil, mimo poważnych problemów zdrowotnych – urodził się z jedną, źle funkcjonującą nerką i korzysta z urostomii – uczęszczał do szkoły i starał się prowadzić życie jak rówieśnicy. Po śmierci mamy, która również zmarła na nowotwór, jedynym opiekunem był dla niego ojciec.
Rodzina biologiczna ze strony ojca i matki nie mogła przejąć opieki nad chłopcem – siostra Mikołaja Mielnika jest poważnie chora, a krewni matki mieszkają za granicą. W poszukiwania zaangażowały się media, instytucje społeczne i osoby prywatne. Ostatecznie udało się znaleźć rodzinę, której zaufał sam ojciec chłopca.
Źródło: Fakt.pl, Uwaga! TVN
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze