Ciemność, gęsty teren i uciekający czas. Strażacy z OSP KSRG Krzywda szlifowali wczoraj wieczorem techniki poszukiwania zaginionych osób. Do działań rzucili drona z termowizją oraz quada.
Scenariusz wymagał precyzji i sprawnej komunikacji. Zamiast przeczesywać teren po omacku, strażacy z Grupy Dronowej najpierw wypuścili w niebo bezzałogowiec. Podczepiona pod niego kamera termowizyjna wyłapywała z góry punkty ciepła i natychmiast przekazywała dokładne współrzędne zespołowi naziemnemu.
Dalej do akcji wchodzili ratownicy na quadzie. Dojeżdżali we wskazany rejon i dookreślali pozycję poszukiwanego za pomocą ręcznych kamer termowizyjnych. Cały sens tych manewrów polegał na tym, by zgrać operatora drona z ludźmi w terenie tak, by meldunki i namiary płynęły bez żadnych opóźnień.
Przy nocnych poszukiwaniach każda minuta ma znaczenie. Sprzęt termowizyjny pozwala sprawdzić duży obszar w kilka chwil, bez konieczności od razu angażowania wieloosobowej tyraliery. Regularny trening w warunkach nocnych sprawia, że gdy padnie sygnał do prawdziwej akcji, druh z Krzywdy będzie dokładnie wiedział, co robić
.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze