Reklama

Monika B. zgotowała piekło córce. Ruszył proces kobiety spod Łukowa. W tle toksyczne substancje i zbiórki pieniędzy

Przed Sądem Okręgowym w Siedlcach ruszył proces przeciwko 45-letniej Monice B. spod Łukowa, oskarżonej o znęcanie się fizyczne i psychiczne nad kilkuletnią córką oraz o wyłudzanie pieniędzy poprzez publiczne zbiórki. Jak informuje Dziennik Wschodni, na wniosek stron rozprawa toczy się za zamkniętymi drzwiami.

Proces Moniki B. toczy się za zamkniętymi drzwiami

Jak informuje Dziennik Wschodni, w czwartek przed Sądem Okręgowym w Siedlcach ruszył proces w jednej z najgłośniejszych spraw ostatnich lat. Na wniosek prokuratora Mariusza Szewczyka z Prokuratury Okręgowej w Lublinie oraz obrońcy oskarżonej, sąd wyłączył jawność postępowania. Jak argumentował sędzia Marek Korczyński, pokrzywdzoną jest osoba małoletnia, a w trakcie rozpraw poruszane będą kwestie życia prywatnego i zdrowia dziecka.

Monika B. została doprowadzona na salę rozpraw z aresztu, w którym przebywa od lutego. Zasłaniała twarz kapturem. Sąd planował przesłuchanie czterech świadków.

Reklama

Dziecko miało być oszpecane toksyczną substancją. Zbiórki ruszyły w sieci

Według ustaleń śledczych, Monika B. od 2017 do 2024 roku miała aplikować na twarz i ciało swojej córki toksyczną substancję, powodującą rozległe zmiany skórne, prowadzące do blizn, martwicy i trwałego oszpecenia, m.in. ubytku ucha. Jednocześnie miała przekonywać lekarzy, że są to objawy ciężkich chorób, jak padaczka lekooporna czy zapalenie skórno–mięśniowe.

Wątpliwości pojawiły się w jednym ze szpitali, gdzie obraz kliniczny dziecka nie odpowiadał żadnej znanej jednostce chorobowej. Zawiadomienie do prokuratury złożył dyrektor SPSK nr 1 w Lublinie.

Reklama

Eksperci wskazali na intencjonalne działanie substancji drażniącej, przy czym zmiany na skórze miały geometryczny kształt, co wyklucza ich naturalne pochodzenie. Biegli odrzucili też wcześniejsze diagnozy, takie jak autyzm czy padaczka.

Fundacje i Caritas wprowadzone w błąd

W 2020 roku zbiórkę na leczenie dziewczynki zorganizowała fundacja SiePomaga, a darczyńcy wpłacili ponad 200 tys. zł. Po ujawnieniu informacji o zarzutach fundacja zerwała umowę i zablokowała środki, które mają zostać wykorzystane wyłącznie na potrzeby dziecka. Jak informuje Dominika Petrus z SiePomaga, zbiórka została uruchomiona na podstawie dokumentacji od lekarzy specjalistów.

Reklama

Monika B. została wcześniej skazana przez Sąd Rejonowy w Łukowie na 1,5 roku więzienia za wyłudzenie 41 tys. zł od siedleckiej Caritas, w ramach fikcyjnego leczenia córki we Francji.

Według prokuratury, stan zdrowia i rozwój dziewczynki uległy znaczącej poprawie po odizolowaniu jej od matki. Dziewczynka wróciła do nauki stacjonarnej i nie występują u niej nowe zmiany skórne.

Monika B. nie przyznaje się do winy. Jak przekazał Dziennik Wschodni, kobieta twierdzi, że zajmowała się jedynie „czynnościami higieniczno-sanitarnymi”. Biegli psychiatrzy uznali, że była poczytalna, ale cierpi na zespół Münchhausena per procura – zaburzenie, w którym opiekun wywołuje u dziecka objawy choroby, by wzbudzić współczucie i zdobyć korzyści.

Reklama

Kobiecie grozi do 20 lat więzienia. Kolejna rozprawa ma odbyć się w najbliższych tygodniach.

Źródło: Dziennik Wschodni

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/07/2025 13:01
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Łuków.TV




Reklama
Najnowsze wiadomości