Wczorajszy wieczór w naszym mieście miał w sobie coś, czego dawno nie czuliśmy. Choć styczeń zazwyczaj kojarzy się z pośpiechem i mrozem, w Łukowie na chwilę wszystko zwolniło. Wszystko za sprawą spotkania pod hasłem Cicha noc – wierszem i kolędą, które przygotowała dla nas Łukowska Spółdzielnia Mieszkaniowa. To nie była zwykła akademia, ale moment, w którym po prostu mogliśmy poczuć się jak jedna, wielka rodzina.
Muzyka i instrumenty
Całe wydarzenie wypełniły dźwięki, które każdy z nas pamięta z dzieciństwa. Na scenie pojawili się lokalni artyści, którzy włożyli w ten występ całe serce. Lenka Kubalska czarowała grą na skrzypcach, a Bogusław Kożuch towarzyszył jej na gitarze i śpiewał znane melodie. Słuchając ich, można było odnieść wrażenie, że siedzimy w gościnnym salonie u dobrego sąsiada. Muzyka połączyła pokolenia, bo pod nosem nucili zarówno seniorzy, jak i najmłodsi mieszkańcy.
Wiersze i poezja
Oprócz muzyki bardzo ważne okazało się samo słowo. Grupa mieszkańców postanowiła podzielić się swoimi ulubionymi wierszami, co nadało spotkaniu bardzo osobisty charakter. Swoją wrażliwością i talentem podzielili się Zofia Kamola, Urszula Laskowska, Katarzyna Skrzyszewska, Karol Czernecki oraz Józef Głowacki. Dzięki nim na sali zapanowała cisza, która pozwalała każdemu na chwilę własnych przemyśleń o tym, co w życiu jest naprawdę bliskie i ciepłe.
Światło i zimne ognie
Najbardziej wzruszająca chwila nadeszła jednak na samym końcu spotkania. Kiedy z kilkudziesięciu gardeł popłynęły słowa kolędy Cicha noc, w ciemności nagle rozbłysły dziesiątki zimnych ogni. Ich jasne iskry wyglądały niesamowicie, rozświetlając twarze uśmiechniętych sąsiadów. Ten prosty gest był jak obietnica, że dobro i nadzieja zostaną z nami na dłużej. Każdy, kto wychodził z budynku spółdzielni, zabierał ze sobą kawałek tego ciepłego światła do własnego domu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze