Łuków rezygnuje z kurtyn wodnych w centrum. Burmistrz nie chce marnować wody pitnej przy suszy. Zamiast mgiełki będą poidełka i darmowa kranówka.
Upał leje się z nieba, a Wy szukacie wzrokiem zbawiennej, chłodnej mgiełki w centrum Łukowa? W tym roku możecie się mocno zdziwić. Choć charakterystyczne instalacje jak co roku stanęły na placach, to... kurek z wodą pozostanie zakręcony. Burmistrz Piotr Płudowski podjął odważną decyzję. W tym roku wygrywa ekologia i walka o kurczące się zasoby wody.
Przez lata dwie kurtyny wodne – na placu Solidarności i Wolności oraz przy fontannie – były stałym elementem lata w Łukowie. W tym roku miejskie służby rozstawiły je już niemal z przyzwyczajenia. Jednak burmistrz powiedział „stop” i nie pozwolił ich podłączyć.
Włodarz miasta zdaje sobie sprawę, że ta decyzja wywoła dyskusję, ale stawia sprawę jasno: ilość wody, która dosłownie ulatuje w powietrze, jest po prostu zbyt duża w stosunku do tego, co zyskujemy.
– Nie będziemy marnować wody pitnej po to, żeby sekundy po wydobyciu i uzdatnieniu trafiała prosto do ścieków. To po prostu bezsensowne – argumentuje Piotr Płudowski.
Ta decyzja to nie kaprys. Klimat się zmienia, deszczu jest jak na lekarstwo, a lokalne zasoby wody topnieją w oczach. Najlepszym (i smutnym) dowodem jest rzeka Krzna, która dziś wygląda jak cień samej siebie i niemal całkowicie wysycha. To dla miasta jasny sygnał ostrzegawczy.
Do rozsądku apeluje też Paweł Krasuski, prezes PUIK. Co prawda Łuków ma bezpieczne zapasy i świetny system ujęć, ale w upalne dni i noce zużycie wody bije rekordy. Przez masowe podlewanie trawników i boisk w nocy miasto „wypija” nawet 380 m³ wody na godzinę. To aż 80% maksymalnych możliwości całego systemu!
Miasto nie chce jednak zostawić mieszkańców z niczym. Zamiast marnować wodę w kurtynach, Łuków stawia na gaszenie pragnienia. W przestrzeni miejskiej mają pojawić się poidełka z wodą pitną (takie jak te w parku miejskim).
Władze zapewniają, że łukowska kranówka jest świetnej jakości i nie trzeba kupować wody w plastiku. Co więcej, na terenie letniego basenu „Delfin” zamontowano specjalny dystrybutor, z którego każdy może nalać sobie darmowej wody do własnej butelki czy bidonu.
Czy kurtyny znikną na dobre? Nie do końca. Burmistrz zostawia furtkę na wyjątkowe okazje. Mgiełka pojawi się np. podczas dużych festynów w parku, gdzie w jednym miejscu gromadzą się setki mieszkańców. Wtedy chłodzenie ma sens. W zwykłe dni w centrum miasta woda rozpylała się głównie dla pojedynczych przechodniów – a na taki luksus w czasach suszy Łukowa po prostu nie stać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze