Jedno mówią miejskie rejestry meldunkowe, a drugie... deklaracje śmieciowe. Rozbieżność między liczbą osób zameldowanych a tymi, które oficjalnie płacą za odpady, to jeden z większych bólów głowy dla miejskich finansów. Na papierze w Łukowie żyje znacznie więcej osób, niż wynika z systemu opłat komunalnych. Gdzie wyparowało blisko 2,4 tysiąca mieszkańców i dlaczego za tę „statystyczną fikcję” musimy płacić wszyscy?
Jedno mówią miejskie rejestry meldunkowe, a drugie... deklaracje śmieciowe. Rozbieżność między liczbą osób zameldowanych a tymi, które oficjalnie płacą za odpady, to jeden z większych bólów głowy dla miejskich finansów. Na papierze w Łukowie żyje znacznie więcej osób, niż wynika z systemu opłat komunalnych. Gdzie wyparowało blisko 2,4 tysiąca mieszkańców i dlaczego za tę „statystyczną fikcję” musimy płacić wszyscy?
Twarde dane demograficzne z końca 2025 roku pokazują, że na pobyt stały w Łukowie zameldowanych było 26 752 mieszkańców. Z kolei system opłat za śmieci, oparty na deklaracjach składanych przez samych właścicieli nieruchomości, obejmował w tym samym czasie jedynie 24 323 osoby.
Efekt? Z miejskiego systemu „zniknęło” dokładnie 2 429 osób.
Mowa o tzw. szarej strefie meldunkowej. To ludzie, którzy faktycznie mieszkają w Łukowie, generują odpady, jeżdżą po lokalnych drogach i korzystają z miejskiej infrastruktury, ale nie dokładają się do kosztów jej utrzymania. Urzędnicy nie patrzą na to bezczynnie – tylko w samym 2025 roku wysłali 91 wezwań do właścicieli nieruchomości, nakazując im uporządkowanie deklaracji i zgłoszenie realnej liczby domowników.
Żeby system śmieciowy się bilansował, miasto musi twardo pilnować opłat. W minionym roku urzędnicy mieli pod tym względem mnóstwo pracy:
Wystawili aż 2 214 upomnień za zaległości w opłacie śmieciowej.
Skierowali 256 spraw bezpośrednio do organów egzekucyjnych.
Wszczęli 9 postępowań administracyjnych w sprawie naliczenia podwyższonych opłat za brak prawidłowej segregacji śmieci.
Pieniądze te są kluczowe, bo gospodarka odpadami z założenia musi finansować się sama – miasto nie może do niej dopłacać z innych zadań, ale nie może też na niej zarabiać. W 2025 roku dochody z opłat śmieciowych wyniosły 9 829 270,19 zł. Całość tej kwoty przeznaczono na odbiór i transport odpadów, utrzymanie Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych (PSZOK) oraz edukację ekologiczną.
Problem „zaginionych” 2,4 tysiąca osób to nie tylko brakujące wpłaty w śmieciowym budżecie. Miejska infrastruktura – od dróg po sieć wodociągową – musi być przygotowana na obsługę pełnej populacji miasta, niezależnie od tego, czy ktoś figuruje w deklaracji, czy woli pozostać w papierowym cieniu.
Stale rosnące koszty prądu, paliwa czy pensji generują coraz większą presję na budżet Łukowa. Sytuację pogarsza fakt, że miasto powoli się wyludnia – w ciągu zaledwie jednego roku liczba stałych mieszkańców skurczyła się o 342 osoby. Gdy z rejestrów ubywa podatników, a tysiące innych unika opłat, ciężar utrzymania Łukowa spada na coraz mniejszą grupę uczciwie rozliczających się mieszkańców.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze