Łukasz Jęcz, strażak i tata 4-letniej Emilki, wyruszył w wyprawę dookoła Polski na zabytkowym bicyklu z 1870 roku. Celem tej niezwykłej podróży jest nie tylko ustanowienie rekordu Polski, ale przede wszystkim zbiórka środków na leczenie i intensywną rehabilitację córki, która zmaga się z rzadką chorobą genetyczną RNU4ATAC. Podczas trasy odwiedził także Łuków, gdzie spotkał się ze strażakami z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej.
Historia dziewczynki zaczęła się od pozornie błahej infekcji. Jak czytamy w opisie zbiórki na platformie Siepomaga, Emilka nagle trafiła na oddział intensywnej terapii. Początkowo lekarze podejrzewali wylew, guza mózgu lub glejaka, ale diagnozy były sprzeczne. Rezonans magnetyczny wykazał niepokojące zmiany, a stan dziecka gwałtownie się pogarszał.
„Jeszcze kilka dni temu miałem córeczkę – wesołą, roześmianą. Nagle zaczęła kaszleć, sądziliśmy, że to zwykła infekcja… A teraz moja maleńka Emilka leży na OIOM-ie i walczy o życie, a lekarze nie wiedzą, jak jej pomóc” – pisał Łukasz Jęcz w opisie zbiórki.
Rodzice przesyłali wyniki do klinik w Polsce i Europie, aby ustalić, co dzieje się w głowie dziecka. Lekarze nie mogli przeprowadzić biopsji, a każda godzina zwłoki pogarszała stan dziewczynki. „Jeszcze dwa tygodnie temu z nami tańczyła, miała tylko lekki kaszel… Jak to możliwe, że teraz umiera?” – dodawał ojciec.
Po wielu konsultacjach rodzina została zakwalifikowana do ośrodka Donum Corde w Budach Głogowskich, który podjął się kompleksowej rehabilitacji Emilki. Wyprawa strażaka na bicyklu ma nie tylko nagłośnić sprawę i dać nadzieję córce, ale też zebrać środki na kosztowne turnusy rehabilitacyjne oraz specjalistyczne badania diagnostyczne.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze