Miniony weekend na drogach powiatu łukowskiego przyniósł całą serię niebezpiecznych zdarzeń z udziałem leśnej zwierzyny. W ciągu zaledwie kilkudziesięciu godzin łukowscy policjanci wyjeżdżali do kolizji, w których wprost pod nadjeżdżające auta wbiegały sarny i jelonki. Choć sytuacje wyglądały groźnie, oficjalny bilans okazuje się stosunkowo łaskawy. Oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Łukowie, asp. szt. Marcin Jóźwik, podsumowuje ten czas z właściwym sobie dystansem:
Do pierwszego groźnego incydentu doszło w noc z piątku na sobotę, 17 października, około godziny 1:00 w Czerśli (gmina Łuków). 19-latek kierujący lexusem przeżył chwile prawdziwego grozy, gdy z ciemności wyrosła przed nim sylwetka młodego jelenia.
– Kierujący lexusem 19-latek z gminy Krzywda potrącił przebiegającego przez jezdnię jelonka. Zwierzę uciekło do lasu, a samemu kierowcy na szczęście nic się nie stało – relacjonuje asp. szt. Marcin Jóźwik.
Młody szofer kropel potu z czuła pewnie długo jeszcze ścierał; w nocy na nieoświetlonej drodze takie spotkanie o mały włos nie kończy się rozbitym przodem i skasowaną chłodnicą.
Kolejna fala zgłoszeń spłynęła do dyżurnego łukowskiej komendy w niedzielę, 18 października. Najpierw, tuż po godzinie 18:00 w Wilczyskach, na drogę wyskoczyła sarna. 51-letni mieszkaniec powiatu garwolińskiego, jadący audi, nie zdążył już wyhamować na śliskiej od mżawki nawierzchni.
– Samochodem marki Audi kierował 51-latek z powiatu garwolińskiego. Sarna wybiegła nagle, zwierzę niestety padło martwe. Kierującemu nic się nie stało – mówi rzecznik łukowskiej policji.
Zanim patrol zdążył dobrze wrzucić raport do systemu, kilkadziesiąt minut później doszło do bliźniaczej kolizji w innej części powiatu.
– Kolejne zdarzenie mieliśmy w Trzebieszowie, 18 października przed godziną 22:00. Volkswagenem kierował 38-latek z województwa mazowieckiego. Mężczyzna był trzeźwy, wyszedł ze zdarzenia bez szwanku, a potrącona sarna uciekła w zarośla – dodaje asp. szt. Marcin Jóźwik.
Policjanci przypominają, że w okresie jesiennym dzika zwierzyna przenosi się w poszukiwaniu pożywienia i bardzo często przekracza ruchliwe szlaki komunikacyjne – zwłaszcza po zmierzchu i o świcie.
Mundurowi apelują o zdjęcie nogi z gazu, szczególnie w rejonie znaków A-18b („dzikie zwierzęta”). Jeśli dostrzeżemy błyszczące w światłach reflektorów oczy przy poboczu, trzeba natychmiast zwolnić. Pamiętajmy też, że sarny rzadko chodzą pojedynczo – za jedną na jezdnię może po chwili wskoczyć całe stado.
A co zrobić, gdy dojdzie do potrącenia? W pierwszej kolejności zabezpieczamy miejsce: włączamy światła awaryjne, wystawiamy trójkąt i dzwonimy na Policję. Pod żadnym pozorem nie dotykajmy rannego zwierzęcia – zszokowane i cierpiące, może dotkliwie pokaleczyć lub poturbować.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze