Reklama

Ciechomin ocalał dzięki błyskawicznej akcji strażaków OSP Powały i Dwornia

Czarna chmura dymu nad Ciechominem wstrząsnęła mieszkańcami, gdy sucha trawa zajęła się ogniem blisko domostw. Strażacy z dwóch jednostek szybko i sprawnie opanowali sytuację, ratując wieś przed poważnymi stratami. Apelują do wszystkich o rozwagę i zaprzestanie wypalania traw, które może doprowadzić do tragedii.

W poniedziałek 30 marca, w środku dnia, spokojny dotąd Ciechomin nagle zasnuł się dymem. Nad rowem retencyjnym uniosła się czarna chmura – w jednej chwili zajęła się sucha trawa, a języki ognia zaczęły przesuwać się w stronę zabudowań i pobliskich pól. W takiej sytuacji wystarczy kilka minut, by z pozoru niegroźny ogień zamienił się w żywioł, którego nie da się już dogonić i który może wymknąć się każdemu spod kontroli.

Szybka reakcja OSP Powały

Syrena alarmowa w Powałach przerwała druhom codzienne zajęcia w idealnym momencie. Strażacy z OSP Powały jako pierwsi wjechali na miejsce zdarzenia i natychmiast rozwinęli węże. Zamiast obserwować dym z daleka, weszli prosto w zadymiony teren i szybko odcięli ogniowi drogę do sąsiednich działek. To ich zdecydowane działanie sprawiło, że płomienie nie przeskoczyły dalej, co mogłoby skończyć się poważnymi stratami dla całej wsi.

Reklama

Wspólna akcja z OSP Dwornia

Skala zagrożenia była na tyle duża, że do działań dołączyli strażacy z OSP Dwornia.

- Obie jednostki sprawnie podzieliły się zadaniami: jedni bronili zabudowań, drudzy dobijali ogień w rowie i na już spalonej powierzchni. Wspólna praca przyniosła efekt – po krótkim, ale intensywnym boju płomienie udało się stłumić, zanim ogień zdążył „wyjść w pole” i rozlać się po okolicy  - informuje Mariusz Małecki ze Straży Pożarnej w Łukowie. 

Z zewnątrz wyglądało to jak dobrze przygotowana akcja, każdy wiedział, co ma robić, a mieszkańcy z ulgą patrzyli, jak czarny dym stopniowo znika z nieba.

Reklama

Niebezpieczna „moda” na wypalanie traw

Ciechomin tym razem miał szczęście, sam problem wcale nie jest nowy. Dym nad rowami i łąkami pojawia się w naszej gminie co roku, gdy ktoś postanowi „posprzątać” teren ogniem. Wypalanie traw zabija zwierzęta, niszczy rośliny i co najgorsze – w jednej chwili wymyka się spod kontroli. Wystarczy jeden gwałtowny podmuch wiatru i ogień przerzuci się na sąsiednią działkę, stodołę czy dom. Z niewinnego „porządkowania” zostaje wtedy tylko pogorzelisko i poczucie bezsilności.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: http://kppsp.lukow.pl/ Aktualizacja: 31/03/2026 13:42
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Łuków.TV




Reklama
Najnowsze wiadomości