Reklama

Biskup Suchodolski dla Łuków. TV wspomina obiad z Janem Pawłem II: Na stole były rosół i gołąbki

Na 106. rocznicę urodzin papieża Polaka biskup pomocniczy diecezji siedleckiej Grzegorz Suchodolski dzieli się wyjątkowym wspomnieniem niedzielnego obiadu z Janem Pawłem II. Opowiada o prostocie i domowym charakterze spotkania przy rosole, gołąbkach i kompotie w prywatnych apartamentach papieża. To historia pokazująca ludzką twarz wielkiego pontyfikatu.

Miał być tylko jednym z wielu studentów w rzymskim tłumie. Zamiast tego trafił do apartamentów papieskich, by zjeść z Janem Pawłem II niedzielny obiad. Z okazji 106. rocznicy urodzin papieża Polaka, biskup pomocniczy diecezji siedleckiej Grzegorz Suchodolski opowiada portalowi Lukow.Tv o tamtym popołudniu. Zwyczajnym, domowym i pachnącym polskim kompotem.

- Była Niedziela Palmowa 2003 roku. Do śmierci papieża zostały zaledwie dwa lata. Po wyczerpującej, długiej liturgii na Placu Świętego Piotra młody ksiądz Grzegorz odebrał zaproszenie, którego absolutnie się nie spodziewał. Chwilę później przekraczał już próg prywatnych pokoi Jana Pawła II. Do stołu zasiadło osiem osób, a on zajął miejsce tuż obok głowy Kościoła. Cały majestat Watykanu nagle zniknął, gdy przed gośćmi postawiono potrawy znane z każdego polskiego domu. Pojawił się gorący rosół, tradycyjne gołąbki i owocowy kompot - relacjonuje ks. Biskup. 

Reklama

Zwykły człowiek za spiżową bramą

Dla siedleckiego biskupa to wspomnienie świetnie oddaje to, kim tak naprawdę był Jan Paweł II. Nie znosił zamykać się w chłodnych, niedostępnych komnatach. Szukał ludzi, wpuszczał ich w swoją prywatną przestrzeń i traktował z ujmującą prostotą. Biskup Suchodolski chętnie wraca pamięcią do lat rzymskich studiów, kiedy regularnie bywał na audiencjach dla polskich grup. Z jego opowieści wyłania się obraz papieża, który po oficjalnych spotkaniach w Pałacu Apostolskim rzadko znikał od razu za drzwiami. Wolał zostać dłużej, wejść w tłum, zagadać rodaków i popytać o ich codzienne, zwykłe sprawy.

To skracanie dystansu robiło kolosalne wrażenie i zostawało w człowieku na całe życie. – Kim ja wtedy byłem? Prostym, młodym księdzem. A jednak znalazł dla mnie odrobinę swojego czasu i odrobinę swojego serca. Za to też jestem mu wdzięczny – wspomina z nostalgią hierarcha.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: Materiały własne - lukow.tv Aktualizacja: 19/05/2026 20:56
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości