Miasto wypowiada umowę dzierżawcy kultowej, choć kontrowersyjnej dyskoteki nad zalewem. Burmistrz i część radnych mówią wprost: miarka się przebrała – były bójki, dewastacje i potoki alkoholu. Z kolei inni radni pytają: gdzie teraz ma podziać się młodzież?
Decyzja już zapadła. Ratusz podjął krok o przedterminowym rozwiązaniu umowy z firmą prowadzącą lokalu „Rokoko” nad łukowskim Zalewem Zimna Woda. Sprawa wywołała jednak gorącą dyskusję na sesji rady miasta i podzieliła lokalną społeczność.
Uzasadniając ten krok, burmistrz Łukowa Piotr Płudowski powołuje się na szczegółową analizę umowy zawartej między OSiR-em a operatorem lokalu. W ocenie władz miasta jej zapisy nie były w pełni realizowane, co dało formalne podstawy do wypowiedzenia dzierżawy.
– To miejsce od jakiegoś czasu stało się miejscem ze złą sławą. Kojarzono je z głośnymi imprezami, z nadużywaniem alkoholu i innymi środkami – tłumaczy Piotr Płudowski. – Stąd zapadła decyzja o skróceniu i wymówieniu istniejącej umowy.
Głosy poparcia dla decyzji burmistrza słychać ze strony radnych, m.in. Łukasza Bobera, Krzysztofa Jodełki i Krzysztofa Oklińskiego. W ich ocenie poziom incydentów przekroczył akceptowalne granice. Raporty policji jednoznacznie wskazywały na konieczność interwencji – regularnie dochodziło tam do pobić, niszczenia mienia, a także przypadków prowadzenia aut pod wpływem alkoholu.
– Miarka się przebrała. Zalew ma służyć wszystkim mieszkańcom, a wątpliwą przyjemnością jest spacerowanie dookoła wody po rozbitych butelkach i pośród śmieci. To po prostu nie była dobra wizytówka Łukowa – podkreślają radni popierający rozwiązanie umowy.
Z zupełnie innej perspektywy na problem patrzy radny Sebastian Ignaciuk. Choć nie kwestionuje faktu, że na terenie dyskoteki dochodziło do naruszeń prawa, ma duże wątpliwości, czy całkowite zamknięcie lokalu to właściwa droga.
– Z jednej strony komuś przeszkadzał hałas w nocy, ale z drugiej mamy mnóstwo komentarzy od młodzieży. Ci ludzie mówią wprost: nie mają w mieście ani jednej miejscówki, gdzie mogą się spotkać, pobawić i po prostu wyszumieć w pozytywnym znaczeniu tego słowa – zauważa radny.
Ignaciuk zwraca uwagę na szerszy problem społeczny, dotyczący budowania relacji w dobie smartfonów i zamknięcia w świecie wirtualnym.
– Jako rodzic widzę, jak zmienia nam się pokolenie. Młodzieży jest dziś naprawdę trudno poznać nowe osoby. Kiedyś było o to łatwiej. Dziś jest problem z relacjami ludzkimi, także żeńsko-męskimi. Mówiąc wprost: chłopcu jest teraz trudniej znaleźć dziewczynę. Zamykając takie miejsca, trochę te relacje odcinamy – argumentuje Sebastian Ignaciuk.
Radny sugeruje, że zamiast od razu likwidować popularny punkt rozrywki, warto było szukać konsensusu – na przykład zobowiązać właściciela do zatrudnienia profesjonalnej ochrony, co odciążyłoby patrole policji. Zastanawia się też, co się stanie, jeśli podobny biznes ruszy tuż obok, na sąsiedniej, prywatnej działce.
Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy zamknięcia „Rokoko” zgadzają się w jednym: młodzież nie może zostać z niczym.
– Rzeczywistość nie znosi próżni – podsumowują radni. – Czas znaleźć coś nowego. Może to lokalni przedsiębiorcy powinni zainteresować się tą luką i zaproponować miejscom rozrywkę na odpowiednim poziomie, gdzie bezpieczeństwo i kultura będą na pierwszym miejscu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Brawo Seba .
Do Łukowa na te imprezy zjeżdżają ludzie z Siedlec, Radzynia, Międzyrzeca itp. oraz mniejsze wioski obok Łukowa to jest wizytówką wszyscy mówią że to dobra impreza. Zatrudnienie profesjonalnej ochrony dobre rozwiązanie. Ale jeśli Łukowska policja sobie nie radzi to może warto zacząć od wymiany funkcjonariuszów policji a nie likwidacji spotkań młodego pokolenia nie każdy jest łobuzem problemowych usunie ochrona.
Brawo Seba .
Do Łukowa na te imprezy zjeżdżają ludzie z Siedlec, Radzynia, Międzyrzeca itp. oraz mniejsze wioski obok Łukowa to jest wizytówką wszyscy mówią że to dobra impreza. Zatrudnienie profesjonalnej ochrony dobre rozwiązanie. Ale jeśli Łukowska policja sobie nie radzi to może warto zacząć od wymiany funkcjonariuszów policji a nie likwidacji spotkań młodego pokolenia nie każdy jest łobuzem problemowych usunie ochrona.