Wyobraź sobie firmę, która za każdą wykonaną usługę dostaje mniej niż ją kosztuje. I która mimo to musi działać — bo ludzie nie mogą przestać chorować. To jest łukowski szpital w 2025 roku. Strata netto: 14 078 637,78 złotych.
Gdzie idą pieniądze?
Na pensje. 111 592 123,28 złotych w samych wynagrodzeniach z pochodnymi. To 61 procent wszystkich kosztów szpitala — licząc wszystko: pensje, leki, prąd, sprzęt, ogrzewanie. Ale to nie jest jeszcze najbardziej alarmująca liczba. Jeśli spojrzeć tylko na pieniądze, które szpital dostaje od NFZ w ramach kontraktu — wynagrodzenia personelu pochłaniają ponad 90 procent tej kwoty. Różnica wynika z tego, że szpital ma też inne, mniejsze źródła przychodów — ale główny kontrakt z NFZ idzie praktycznie cały na pensje. Zostaje mniej niż 10 groszy z każdej złotówki kontraktu na leki, prąd, ogrzewanie i wszystko inne, co potrzebne do funkcjonowania placówki.
Lekarzy specjalistów jest mało. Ci, którzy są, wiedzą jaką mają wartość. Szpital w Łukowie konkuruje o nich z sektorem prywatnym — i nie zawsze wygrywa. Ustawowe podwyżki płac w medycynie miały pomóc personelowi. Pomogły. Ale NFZ nie zwiększył proporcjonalnie pieniędzy które płaci szpitalom za te podwyżki. Koszt wzrósł. Finansowanie — nie. Dyrekcja próbuje łagodzić sytuację. Zachęty dla rezydentów. Kontrakty zamiast etatów — bo wielu lekarzy tego woli. Od 2021 roku redukowano etaty administracyjne — trzynaście stanowisk zniknęło z biur, żeby zostało więcej na sale operacyjne.
Psychiatria i leczenie uzależnień są niedoszacowane przez NFZ od lat — to nie nowość, to chroniczny problem. Oddział psychiatryczny pracuje przy obłożeniu 94,27 procent. Całodobowy oddział leczenia uzależnień — praktycznie 100 procent. Pełne łóżka, niepełne finansowanie. Ginekologia i położnictwo miały podobny problem. Szpital zlikwidował Koordynowaną Opiekę nad Kobietą w Ciąży — żeby zaoszczędzić 1,62 miliona złotych rocznie na kosztach osobowych. To nie była decyzja z entuzjazmem. To była decyzja z konieczności. SOR przyjął w 2025 roku 15 087 pacjentów. Ponad połowa wszystkich hospitalizacji w szpitalu przechodzi przez jedne drzwi. Skala ogromna, wycena — nie nadążająca. Kardiologia ma 91,73 procent obłożenia łóżek i poradnię, która udzieliła ponad 13,6 tysiąca porad — najwięcej w całym powiecie. Najbardziej potrzebny oddział. Też niedoszacowany.
Odpowiedź wszyscy znają. NFZ musi podnieść wycenę procedur do poziomu, który pokrywa realne koszty ich wykonania. Brzmi proste. Jest polityczne, kosztowne i odkładane od lat — bo problem nie wybucha. On się tylko powiększa, cierpliwie, rok po roku, aż ktoś zacznie liczyć. Łukowski szpital leczy ludzi dziś za pieniądze, których realnie nie ma. Pożycza je od własnej przyszłości.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wszystko wyszło, wspominałam że trzeba było nie zatrudniać znajomków w rejestracjach, technicznych i biurach po znajomości ... Czy to nie jest obciążenie dla jednostki? Mało tego te rejestratorki to się zapisują za przeproszeniem z bólem palca do specjalistów i latają po lekarzach jak opętane, gdzie inni pacjenci czekają miesiące lata na specjalistów. Panie Dyrektorze kiedy Pan zrobi w końcu porządek z tym idzie to w złą stronę.
Wszystko wyszło, wspominałam że trzeba było nie zatrudniać znajomków w rejestracjach, technicznych i biurach po znajomości ... Czy to nie jest obciążenie dla jednostki? Mało tego te rejestratorki to się zapisują za przeproszeniem z bólem palca do specjalistów i latają po lekarzach jak opętane, gdzie inni pacjenci czekają miesiące lata na specjalistów. Panie Dyrektorze kiedy Pan zrobi w końcu porządek z tym idzie to w złą stronę.