Pół miliona złotych rocznie, 15 lat nielegalnego procederu i bezwzględne wykorzystywanie kobiet w trudnej sytuacji życiowej. Kryminalni z Lublina wytypowali i zatrzymali małżeństwo z województwa kujawsko-pomorskiego, które prowadziło agencję towarzyską pod przykrywką zwykłego klubu. Zyski z handlu ludźmi i prostytucji sięgnęły 5,5 mln zł.
Sprawa wyszła na jaw przy okazji innego śledztwa prowadzonego przez lubelską policję. Analizując wątki dotyczące handlu ludźmi, funkcjonariusze trafili na ślad prężnie działającej siatki. Ścisła współpraca z Prokuraturą Okręgową w Zamościu pozwoliła precyzyjnie zidentyfikować pokrzywdzone kobiety oraz wytypować sprawców.
Mózgiem całego procederu byli 63-letni mężczyzna i jego 44-letnia żona. Od 2009 roku w jednej z kujawsko-pomorskich miejscowości prowadzili klub, w którym zmuszali kobiety do prostytucji, pilnowali ich i rozliczali z utargu. Wśród ofiar znalazła się m.in. 28-latka, która ze względu na bezdomność i bezradność stała się łatwym celem dla werbowników.
Do zatrzymań doszło na początku września. 63-letni szef gangu wpadł tuż po powrocie do kraju. W tym samym czasie policjanci zatrzymali jego żonę oraz zabezpieczyli telefony, laptopy, dyktafony i gotówkę. Małżeństwo usłyszało zarzuty kierowania grupą przestępczą oraz handlu ludźmi i trafiło do tymczasowego aresztu.
Zarzuty udziału w grupie usłyszało jeszcze pięć osób w wieku od 42 do 68 lat, w tym mężczyzna odsiadujący już wyrok w zakładzie karnym. Prokuratura zabezpieczyła majątek podejrzanych o wartości blisko 2,5 mln zł. Za handel ludźmi grozi im do 20 lat pozbawienia wolności.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze