Reklama

TO BYŁA NASZA PIĘKNA, BEZTROSKA MŁODOŚĆ”. EMOCJONALNY POWRÓT ABSOLWENTÓW DO RADORYŻA SMOLANEGO

Mijają dekady, stare budynki ustępują miejsca nowym, a z mapy regionu znikają dawne plantacje. Jest jednak coś, czego czas nie potrafi wymazać – pamięć o szkolnych latach. Ostatni zjazd absolwentów w Radoryżu Smolanym stał się dla dawnych uczniów wehikułem czasu. Dla chłopaków i dziewczyn z dawnego Państwowego Technikum Rolniczo-Łąkarskiego (PTRL) ten powrót to coś więcej niż oglądanie odnowionego parku. To spotkanie z własną młodością, dawnymi miłościami i historiami, od których do dziś mocniej bije serce.

 

W szkolnych murach znów zrobiło się gwarno, a na korytarzach i w parkowych alejkach mieszały się pokolenia. Choć dzisiejszy Radoryż wygląda zupełnie inaczej niż trzydzieści czy pięćdziesiąt lat temu, duch dawnej szkoły rolniczej natychmiast udzielił się wszystkim gościom.

Internat, czyli twarda szkoła życia

Dla wielu nastolatków z okolicznych wsi przyjazd do Radoryża był rzuceniem na głęboką wodę i pierwszym prawdziwym krokiem w dorosłość.

– Kończyłem szkołę w 1968 roku, to było wtedy Technikum Łąkarskie – wspomina Wiesław Sobczak. – Świat wyglądał wtedy zupełnie inaczej: budynki, ludzie... Ale jeśli chodzi o przygotowanie do zawodu, to trzeba przyznać, że było elegancko! Takich szkół rolniczych nie było wtedy wiele, a fach był niesamowicie przydatny. Ale i tak moim najfajniejszym wspomnieniem jest internat. Wszystko tam było super! Dla chłopca ze wsi, gdzie wszędzie było daleko, a do kościoła szło się kilometrami, nagłe zamieszkanie z tyloma ludźmi na raz to była ogromna szkoła życia. Nauczyłem się tam żyć wśród ludzi i to dało mi najwięcej.

Reklama

Nauczyciele, którzy dawali kompas na życie

W kuluarowych rozmowach jak bumerang wracały nazwiska profesorów, którzy dla młodych ludzi byli kimś znacznie więcej niż tylko nauczycielami przedmiotów zawodowych. Włodzimierz Szydlarski, który opuścił mury PTRL w 1972 roku, z ogromnym wzruszeniem opowiada o swoim mentorze:

– Naszym wychowawcą był pan Stanisław Kamiński. Co to była za postać! Niezwykle zacny człowiek, wielka osobowość dla całego Radoryża. Wiele nas nauczył. Super facet i super szkoła, która dała nam twarde zasady: jak żyć i jak się zachowywać z klasą.

Reklama

Pół wieku od matury i rekordy, które wciąż wiszą

Dla niektórych ten zjazd miał wyjątkowo podniosły charakter. Jerzy Sławiński przyjechał świętować piękny, okrągły jubileusz:

– W tym roku mija dokładnie 50 lat, odkąd skończyliśmy tę szkołę. Coś niesamowitego. To wspaniałe uczucie przyjechać tu po latach, pogadać z koleżankami i kolegami, nieważne czy starszymi, czy młodszymi – mówi pan Jerzy, spacerując po szkolnych włościach. – Pozwiedzałem cały obiekt, przeszedłem się parkiem... Kiedyś chodziło się tymi alejkami z sympatiami, więc wspomnienia same stają przed oczami. No i nie ukrywam, miło jest, bo obecni uczniowie wciąż mnie kojarzą. W czasach szkolnych byłem mocno zakręcony na punkcie sportu i moje rekordy do tej pory wiszą na tablicach. Gdy młodzi podchodzą, pytają o to i okazują szacunek, starszemu człowiekowi robi się naprawdę ciepło na sercu.

Reklama

Zapach chmielu i zmarznięte dłonie

Za kulisami tych wszystkich wzruszeń stoi Barbara Kot, która od lat wkłada całe serce w organizację zjazdów. Jak sama przyznaje, powroty do Radoryża za każdym razem odpalają lawinę wspomnień, przed którymi nie da się (i nie chce się) uciec.

– Wspomnień jest tak dużo, że trudno wybrać jedno. Organizuję już kolejny zjazd i za każdym razem, gdy tu jadę, czuję to samo. Człowiek był wtedy taki młody... – opowiada pani Barbara. – Gdy wjeżdża się do miejscowości, mija się pole, na którym kiedyś rósł chmiel. Ten widok od razu cofa mnie w czasie. Pracowaliśmy na tym chmielniku wczesną wiosną – ręce nam marzły, nogi marzły, ale byliśmy razem. Dzisiaj, kiedy tu wjeżdżam, nie potrafię żyć teraźniejszością. Odcina mnie od tego, co jest teraz, a wraca wszystko, co było. To była nasza piękna, bezwzględnie beztroska młodość.

Reklama

Choć dawne technikum zmieniło profile kształcenia i nazwę, ten zjazd udowodnił jedno: więzi i przyjaźnie wykuwane w Radoryżu Smolanym są silniejsze niż uciekające lata. Kolejne spotkanie przeszło do historii, ale energia i wspomnienia, które znowu ożyły w szkolnych murach, wystarczą absolwentom na długo.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/06/2026 14:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości