Ponad 650 tysięcy analiz laboratoryjnych, tysiące tomografii i praca przez 24 godziny na dobę – tak wyglądał miniony rok w łukowskim szpitalu. Choć te gigantyczne liczby robią wrażenie, placówka musiała szukać drastycznych oszczędności, co doprowadziło do sporych zmian w zatrudnieniu. Jak te cięcia wpłynęły na pacjentów i ile naprawdę kosztuje nasze zdrowie? Sprawdziliśmy szczegółowy raport SPZOZ Łuków.
Trafna diagnoza to absolutny fundament leczenia. Dane z najnowszego sprawozdania łukowskiego SPZOZ pokazują, że lokalna diagnostyka to potężna machina, która pracuje bez przerwy – 24 godziny na dobę, przez 7 dni w tygodniu. W całym 2025 roku szpitalne laboratorium działało na najwyższych obrotach, wykonując imponującą liczbę 655 347 badań.
Co to oznacza w praktyce? Każdego dnia diagności i personel pomocniczy przeprowadzali średnio blisko 1 800 analiz. Za każdym tym wynikiem stoi pacjent, który czekał na kluczową informację o swoim zdrowiu.
Na ogromną liczbę analiz laboratoryjnych złożyły się trzy główne obszary:
Laboratorium diagnostyczne: 630 246 badań (klasyczne analizy krwi, moczu itp.)
Bakteriologia: 16 485 specjalistycznych analiz
Serologia: 8 616 badań
Tak wielka liczba testów to prosty skutek tego, jak wielu pacjentów szuka pomocy w Łukowie. W 2025 roku szpital hospitalizował ponad 28 tysięcy osób, a poradnie specjalistyczne udzieliły niemal 100 tysięcy porad. Większość z tych osób potrzebowała szybkich i precyzyjnych wyników ze szpitalnego laboratorium.
Utrzymanie tak ogromnego tempa pracy przy trudnej sytuacji finansowej służby zdrowia wymagało zmian organizacyjnych. Dyrekcja połączyła Pracownię Bakteriologii z Laboratorium Diagnostycznym i zlikwidowała stanowisko kierownika pracowni, co dało 240 tysięcy złotych oszczędności rocznie.
Ciekawie rozwiązano też kwestie personelu. Szpital zmniejszył zatrudnienie o około 10 etatów (rejestratorek i techników analityki medycznej), a w ich miejsce zatrudnił dwie opiekunki medyczne z uprawnieniami flebotomisty (specjalistów od pobierania krwi). Pozwoliło to sprawnie pobierać materiał do badań, obniżyć koszty i – co najważniejsze – nie wpłynęło negatywnie na liczbę realizowanych testów.
Poza badaniami z krwi czy moczu, łukowski SPZOZ dysponuje świetną bazą diagnostyki obrazowej, kardiologicznej i specjalistycznej. W pozostałych pracowniach wykonano w zeszłym roku łącznie 82 139 badań.
To najpopularniejsza grupa badań, pozwalająca lekarzom "zajrzeć" do wnętrza organizmu:
RTG: 30 630 prześwietleń
USG: 19 074 badania (w tym ponad 3,5 tys. badań Dopplerem i ponad 3,1 tys. echo serca)
Tomografia komputerowa (TK): 9 617 badań
Rezonans magnetyczny (RM): 6 595 badań
Mammografia: 707 badań piersi
Szpital regularnie monitoruje też pracę najważniejszych narządów:
Kardiologia i neurologia: 2 847 badań EKG, 3 172 Holterów i prób wysiłkowych oraz 1 016 badań EEG (czynność mózgu).
Endoskopia (układ pokarmowy): 983 gastroskopie oraz 778 kolonoskopii.
W Łukowie pacjenci mogą również zbadać słuch, płuca oraz zadbać o profilaktykę przeciwnowotworową:
Spirometria (wydolność płuc): 2 650 badań
Słuch: 2 131 badań audiometrycznych oraz 1 939 tympanometrii (ucho środkowe)
Profilaktyka: 1 554 cytologie wykonane u kobiet w celu wczesnego wykrywania raka szyjki macicy.
Mimo tak gigantycznej pracy, sytuacja ekonomiczna szpitala wciąż jest trudna. Dyrekcja wprost wskazuje, że NFZ zbyt nisko wycenia procedury medyczne. Przychody nie pokrywają w pełni realnych kosztów – same leki, materiały medyczne i odczynniki do badań laboratoryjnych kosztowały łukowski szpital w 2025 roku ponad 10,1 miliona złotych.
Średnio niemal 1800 analiz laboratoryjnych na dobę oraz dziesiątki tysięcy innych badań to najlepszy dowód na to, że łukowski szpital jest kluczowym filarem bezpieczeństwa zdrowotnego dla mieszkańców całego regionu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Praca jednego diagnosty laboratoryjnego na nocnej zmianie to realne źródło zagrożenia, przede wszystkim ze względu na ryzyko pomyłki diagnostycznej wynikające z przemęczenia, braku możliwości konsultacji trudnych wyników oraz niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia w przypadku nagłego wypadku (np. omdlenia) i braku pierwszej pomocy. Bo realnie jeśli dojdzie do wypadku to dyrekcja ma to w poważaniu . Nie ma systemu zgłaszania i monitorowania nagłych wypadków . Może warto tym się zająć . A nie ciąć koszty narażając życie pracowników . A wszyscy doskonale wiedzą gdzie idą największe pieniądze . Może tam warto zrobić cięcia .
Praca jednego diagnosty laboratoryjnego na nocnej zmianie to realne źródło zagrożenia, przede wszystkim ze względu na ryzyko pomyłki diagnostycznej wynikające z przemęczenia, braku możliwości konsultacji trudnych wyników oraz niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia w przypadku nagłego wypadku (np. omdlenia) i braku pierwszej pomocy. Bo realnie jeśli dojdzie do wypadku to dyrekcja ma to w poważaniu . Nie ma systemu zgłaszania i monitorowania nagłych wypadków . Może warto tym się zająć . A nie ciąć koszty narażając życie pracowników . A wszyscy doskonale wiedzą gdzie idą największe pieniądze . Może tam warto zrobić cięcia .