Do naszej redakcji napływają kolejne relacje przerażonych kierowców po niedawnym zdarzeniu na ul. Świderskiej w Łukowie. Pan Mariusz skontaktował się z nami, aby pokazać, jak wygląda codzienne ryzyko na lokalnych trasach, przesyłając mrożące krew w żyłach nagranie z Turzych Rogów.
– Całe szczęście, że nikt nie jechał z naprzeciwka, bo odruchowo odbiłem i tragedia byłaby gotowa – relacjonuje pan Mariusz.
Jak wskazuje nasz czytelnik, kluczowym problemem jest stan infrastruktury i otoczenia drogi. Zarośnięte rowy oraz wysokie uprawy dochodzące do samej krawędzi jezdni sprawiają, że zwierzę staje się widoczne w ostatniej chwili.
– Na zdjęciach widać, jak porośnięty jest rów przy drodze – łosia można było dostrzec dosłownie kilka metrów przed autem, praktycznie bez szans na normalną reakcję. Skończyło się tak, że instynktowny odruch pozwolił jedynie na uderzenie w tył auta [zwierzęcia], nie zostawiając większych uszkodzeń na samochodzie, ale niewiele brakowało do prawdziwego nieszczęścia – dodaje kierowca.
Sytuacja z Turzych Rogów po raz kolejny uwidacznia problem braku odpowiedniego oznakowania ostrzegawczego oraz zaniedbanych, zarośniętych poboczy w miejscach, gdzie łosiowate regularnie wchodzą na jezdnię.
Gdzie w naszym regionie najczęściej spotykacie dzikie zwierzęta blisko pasa drogowego? Dajcie znać w komentarzach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze