Reklama

Bezwzględny plan 31-latka. Rekrutował uciekinierów z poprawczaka, by łupić seniorów

Obiecywał im szybki zysk i schronienie po ucieczce zza kratek, a w zamian zrobił z nich bezwzględnych „kurierów”. Kryminalni z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie rozbili groźną szajkę oszustów działających metodą „na legendę”. 31-letni mózg operacji ze Śląska zwerbował trzech nastolatków, którzy dopiero co uciekli z zakładu poprawczego. Młodzi bez mrugnięcia okiem wyciągali od starszych ludzi gigantyczne oszczędności. Zanim wpadli, zdążyli ukraść ponad 180 tysięcy złotych.

 Wszystko było dokładnie zaplanowane. 31-latek brał na siebie logistykę: organizował chłopakom (dwóm 18-latkom i 19-latkowi) kryjówki, kupował telefony, karty SIM i wydawał konkretne rozkazy. Nastolatkowie mieli po prostu jechać pod wskazany adres i odebrać spakowaną gotówkę.

Strach, płacz w słuchawce i utracone oszczędności

Scenariusz, który przestępcy serwowali swoim ofiarom, za każdym razem uderzał w najczulsze struny – strach o życie i bezpieczeństwo dzieci.

Pod koniec maja telefon zadzwonił w domu 85-latki z Zamościa. W słuchawce usłyszała zapłakany głos kobiety podającej się za teściową jej córki. Historia mroziła krew w żyłach: rzekomy wypadek, ciężko ranna kobieta i widmo natychmiastowego aresztu. Chwilę później rozmowę przejął fałszywy policjant, który twardo zażądał 80 tysięcy złotych kaucji. Przerażona, zmanipulowana seniorka spakowała blisko 40 tysięcy złotych i oddała je „kurierowi”, który chwilę później zapukał do jej drzwi. O tym, że padła ofiarą bezwzględnego oszustwa, dowiedziała się dopiero następnego dnia, gdy zadzwoniła do niej prawdziwa córka.

Reklama

W niemal identyczny sposób szajka podeszła małżeństwo z powiatu chełmskiego. Tym razem oszuści podszyli się pod syna, który rzekomo spowodował śmiertelny wypadek. Przestraszeni rodzice posłusznie posegregowali gotówkę nominałami, włożyli do kopert i oddali nieznajomemu. Stracili w ten sposób ponad 55 tysięcy złotych. Kolejne ofiary to kobieta z Lublina (strata 5 tysięcy) oraz mieszkanka Warszawy, od której nastolatkowie wyciągnęli ponad 80 tysięcy złotych.

Taksówkami od miasta do miasta. Finał na ekspresówce

Kres bezczelnemu procederowi położyli lubelscy kryminalni. Zatrzymania miały niezwykle dynamiczny przebieg. Nastolatkowie byli tak pewni siebie, że z jednego oszustwa na drugie przemieszczali się... wynajętymi taksówkami.

Reklama

Pierwszy z 18-latków został odcięty przez policyjnych tajniaków w środku nocy na trasie S7 między Warszawą a Radomiem. W jego plecaku mundurowi znaleźli jeszcze pachnące gotówką pieniądze z ostatniego skoku. Drugi wpadł chwilę później na jednym z MOP-ów w powiecie puławskim – również w taksówce. Trzeciego, 19-latka, lubelscy policjanci namierzyli na Śląsku, gdzie ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości.

Mając w ręku wykonawców, kwestią czasu było uderzenie w szefa szajki. 31-letni logistyk został zatrzymany w Zabrzu. Przy całej grupie zabezpieczono telefony oraz dziesiątki kart SIM.

Reklama

Sąd nie miał wątpliwości

Wszyscy czterej mężczyźni zostali przewiezieni do prokuratury, gdzie usłyszeli oficjalne zarzuty. Śledczy i policjanci natychmiast wnioskowali o izolację przestępców, a sąd bez wahania przychylił się do tego wniosku – cała czwórka najbliższe miesiące spędzi w tymczasowym areszcie.

Za kratkami mogą posiedzieć znacznie dłużej. Za oszustwo grozi im kara do 8 lat pozbawienia wolności. Policja nie wyklucza jednak kolejnych zarzutów, bo sprawa wciąż jest rozwojowa.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 02/07/2026 10:43
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości